Mateusz Łęgowski na radarze Górnika Zabrze po odejściu Patrika Hellebranda
„Trójkolorowi” muszą zmierzyć się z luką po odejściu Patrika Hellebranda, którego przeprowadzka do Korony Kielce zaskoczyła nawet najbardziej doświadczonych kibiców na Roosevelta. Teraz, według najnowszych doniesień, Górnik mocno interesuje się Mateuszem Łęgowskim. Wolny zawodnik po przygodach w Turcji, Szwajcarii i Włoszech może niebawem wrócić do Ekstraklasy.
Patrik Hellebrand w swoim pożegnaniu nie krył sentymentu do zabrzańskiego klubu. Napisał do kibiców, że czasem w życiu trzeba podjąć decyzję, by spróbować czegoś nowego i właśnie to go popchnęło ku zmianie. Kibice z Roosevelta nie ukrywają, że taki transfer łamie im serce. Czech zamienił klub walczący o europejskie puchary na ekipę, która w ostatnim sezonie ledwie wypracowała środek tabeli. Ambicje w Kielcach są jednak niemałe — działacze wierzą, że nowy projekt zacznie przynosić efekty.
W obliczu utraty Hellebranda Górnik nie może pozwolić sobie na stagnację. W klubie bardzo wyraźnie słychać potrzebę natychmiastowego wzmocnienia drugiej linii. Zdaniem Mateusza Janiaka realnym kandydatem do zastąpienia byłego czeskiego pomocnika jest Mateusz Łęgowski.
O Łęgowskim zrobiło się głośno po dość burzliwym rozstaniu z tureckim Eyüsporem. Klub nie spłacał zaległości, więc zawodnik miał zielone światło, by szukać nowej drużyny, mimo że pierwotnie miał tam grać do 2028 roku. W tej sytuacji byłby wolnym agentem do wzięcia „za darmo”.
Zainteresowanie Górnika osobą Łęgowskiego nie jest przypadkiem. Ten 23-latek wywodzący się z Brodnicy jest doskonale znany polskim kibicom jeszcze z czasów gry w Pogoni Szczecin, gdzie zdążył rozegrać 51 meczów w seniorskim zespole. Po wyjeździe poza Polskę próbował swoich sił we włoskiej Salernitanie oraz w szwajcarskim Yverdon Sport, a ostatnio w Eyüpsporze. Łącznie uzbierał już 91 spotkań w ligach włoskiej, szwajcarskiej i tureckiej.