Korona Kielce i GKS Katowice na remis. Dwóch rannych
Już od pierwszych minut Korona Kielce pokazała, że na własnym stadionie potrafi grać z werwą, ale w decydujących fragmentach brakowało skuteczności. GKS Katowice do przerwy objął prowadzenie dzięki Aradiuszowi Jędrychowi, lecz punkt uratował gospodarzom celny strzał Marcela Pięczka po stałym fragmencie gry. Obie ekipy opuściły boisko bez wykonania kroku naprzód w ligowej tabeli.
Pierwsze minuty spotkania wyraźnie należały do Korony Kielce. Szybkie podania, kontrola rytmu i groźne próby – zwłaszcza uderzenie Konrada Matuszewskiego oraz piętka Dawida Błanika, która obiła boczną siatkę – pozwoliły gospodarzom narzucić swój styl gry. W defensywie przytomnie radził sobie Xavier Dziekoński, choć przez niemal pół godziny nie był szczególnie niepokojony przez zawodników GKS-u Katowice.
W okolicach trzydziestej minuty obraz rywalizacji uległ nagłej zmianie. Katowiczanie zaczęli przejmować inicjatywę i pierwszy przebłysk w ataku zanotował Bartosz Nowak, dogrywając do Marcina Wasielewskiego. Jego próbę zamknął strzał w górną siatkę. Chwilę później Arkadiusz Jędrych wykorzystał zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu Erika Jirki – najpierw próbował z gry, potem skutecznie dobił z bliska i umieścił piłkę w siatce.
Defensor GieKSy miał jeszcze okazję podwyższyć, jednak tym razem jego główka okazała się niecelna. Korona momentalnie spuściła z tonu, a gospodarze przed zejściem do szatni zdołali jedynie odpowiedzieć nieudaną główką Huberta Zwoźnego. Mimo kilku prób grających z zaangażowaniem kielczan do przerwy utrzymywało się prowadzenie gości.
Po zmianie stron znów to Korona ruszyła z animuszem, choć konkretniejsze akcje należały do GKS-u. Doświadczenie Bartosza Nowaka dało się we znaki dwukrotnie, lecz Dziekoński czujnie bronił zarówno strzały, jak i dogrania. Na domiar emocji, gospodarzom los sprzyjał w 66. minucie – dośrodkowanie Dawida Błanika z rzutu wolnego wykończył Marcel Pięczek. Wyprzedził Jirkę przy dalszym słupku i pewnym ruchem doprowadził do wyrównania.
Te wydarzenia dodały skrzydeł ekipie Jacka Zielińskiego, która na moment przejęła inicjatywę i zaczęła odważniej szukać kolejnego gola. Jednak GieKSa szybko odzyskała równowagę – świetna szansa Mateusza Wdowiaka po rozegraniu z Ilją Szkurinem wymusiła uwagę Dziekońskiego, który ratował Scyzoryków przed stratą bramki. Ostatnie minuty były już bardziej rwane, okraszone pojedynczymi zrywami. Marcin Cebula mógł zaliczyć wejście smoka, lecz żadna z prób nie zamieniła się w bramkę.
Mecz zakończył się podziałem punktów. Kielczanie nie powiększyli dystansu nad strefą spadkową, natomiast katowiczanie nie zbliżyli się do ligowego podium. Ostateczny rezultat – 1:1 nie satysfakcjonuje żadnej ze stron, zwłaszcza patrząc na układ sił w tabeli przed spotkaniem.
Korona Kielce – GKS Katowice 1:1 (0:1)
0:1 Arkadiusz Jędrych 35
1:1 Marcel Pięczek 66