Transfer Steve'a Kapuadiego – Dobrzycki zdradza kulisy ruchu z Legii do Widzewa – StolicaSportu.pl

Dobrzycki o transferze Kapuadiego z Legii do Widzewa

PKO EKSTRAKLASA  LEGIA WARSZAWA - WIDZEW LODZ STEVE KAPUADI  JORDI SANCHEZ
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Eryk
20 marca 2026 00:31
2 minuty czytania

Głośny transfer Steve'a Kapuadiego z Legii Warszawa do Widzewa Łódź tej zimy odbił się szerokim echem w środowisku piłkarskim. Właściciel łódzkiego klubu, Robert Dobrzycki, otwarcie mówi o kulisach rekordowych wydatków i motywacjach stojących za sprowadzeniem lewonożnego stopera do Widzewa. ‘Nie chodziło o Legię, tylko o profil zawodnika’ – kwituje Dobrzycki, podkreślając pragmatyzm w podejmowaniu transferowych decyzji.

Widzew Łódź podczas zimowego okna transferowego nie próżnował. Bez wahania wydano pokaźną sumę – według szacunków ponad 15 milionów euro – która rozgrzała lokalnych fanów i krajowy rynek. Rekord padł przy nazwisku Osman Bukari, ale także Steve Kapuadi zapewnił sobie miejsce w historii, stając się bohaterem najwyższego transferu pomiędzy klubami Ekstraklasy. Kwota? Dwa miliony euro podstawy, a w bonusach jeszcze milion.

Forma drużyny dostarczony przez Superscore

Krzysztof Stanowski podczas rozmowy w Kanale Zero zapytał wprost Roberta Dobrzyckiego, czy transfer z Legii sprawił mu osobistą satysfakcję. Właściciel Widzewa bez ogródek odpowiedział, że "Nie. Nie o to chodziło. Chodziło nam o lewonożnego stopera i lewonożny stoper o dobrej jakości był akurat w Legii. To wszystko". Dobrzycki precyzuje, że klub szukał zawodnika o konkretnym profilu, a warszawski zespół akurat takiego dysponował.

Rozwijając wątek okoliczności transferu, Dobrzycki zaznaczył: "Legia chciała sprzedać piłkarza o określonej jakości, za określoną cenę i dobrze na nim zarobiła. My chcieliśmy go kupić. Potrzebny był nam lewonożny stoper do naszej koncepcji. Nie mieliśmy go. Mieliśmy wszystkich prawonożnych" – przekonuje szef Widzewa.

W rozmowie pojawiła się również kwestia kompetencji pionu sportowego i roli właściciela w podejmowaniu decyzji transferowych. „Mam przedstawiane parametry. Muszę ufać ludziom, którzy znają się na piłce” – dodał Dobrzycki, zaznaczając, że podporządkowuje się specjalistom od budowy zespołu.

Źródło: Kanał Zero

Wybrane dla Ciebie