Deklaracja Pankova zaskoczyła Marka Papszuna
Radovan Pankov opuści Legię Warszawa wraz z końcem sezonu, o czym oficjalnie poinformował dyrektor sportowy Michał Żewłakow. Jednak to nie decyzja działaczy wywołała największe zaskoczenie, lecz słowa Marka Papszuna. Trener Legii publicznie przyznał, że nie miał pojęcia o odejściu serbskiego defensora i nie uczestniczy w rozmowach transferowych. To wywołało zdumienie nie tylko wśród kibiców, ale i ekspertów – zwłaszcza że następca Pankova już jest znany.
Radovan Pankov po sezonie rozstanie się z Legią Warszawa. Sprawę ostatecznie potwierdził dyrektor sportowy stołecznego klubu Michał Żewłakow, który ogłosił, że kontrakt Serba nie zostanie przedłużony. Ten ruch nie byłby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie jeden szczegół – zaskakująca reakcja Marka Papszuna.
Szkoleniowiec Legii – pytany o odejście Pankova – wyraźnie dał do zrozumienia, że został tą informacją kompletnie zaskoczony. Papszun podkreślił, że nie ma wpływu na transfery i nie bierze udziału w rozmowach dotyczących składu. Po meczu z Lechem przyznał: „Nie wiedziałem, że Pankov odchodzi. Nie jestem też kompetentną osobą, by mówić o tematach transferowych. Nie uczestniczę w rozmowach”. Jego szczerość odbiła się szerokim echem wśród kibiców, którzy nie ukrywali zdziwienia, że trener nie jest włączany w tak istotne decyzje kadrowe.
Pankov jest profesjonalistą, jestem spokojny o jego postawę w kolejnych meczach. Pomoże nam w ostatnich meczach, to bardzo dobry człowiek i chciałbym aby został tak zapamiętany.
Pankov dołączył do Legii latem 2023 roku. Przez ten czas uzbierał 98 występów i pięć razy trafił do siatki rywali – liczby całkiem dobre, jak na obrońcę. Jego rozstanie z zespołem zbiegło się w czasie z dość trudnym momentem dla warszawian, którzy obecnie znajdują się tuż nad strefą spadkową Ekstraklasy.
Szybko pojawił się też temat następcy Serba. Według informacji ze stołecznego klubu, w kadrze Legii miejsce Pankova ma zająć Zoran Arsenić. Kapitan Rakowa będzie dostępny po sezonie na zasadzie wolnego transferu.
Legia już w piątek zmierzy się z Widzewem Łódź w bardzo istotnym meczu o ligowe być albo nie być. Obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli, a dzieli je zaledwie punkt – warszawski zespół znalazł się w wyjątkowo nerwowej sytuacji.