Renato Paiva oskarża TAP: skradziono jego bagaż mimo drogiego lotu
„Bezpieczeństwo zerowe! Za lot zapłaciłem fortunę” – tak o sytuacji na pokładzie TAP mówi Renato Paiva. Portugalczyk, ostatnio łączony z Universidad de Chile, poinformował, że w trakcie podróży z Rio de Janeiro do Lizbony skradziono mu bagaż. Wśród rzeczy zniknęły koszulki kilku brazylijskich klubów, przeznaczone na prezenty.
Renato Paiva, szkoleniowiec znany z pracy m.in. w Fortaleza, podzielił się w mediach społecznościowych szokującą sytuacją, która spotkała go podczas podróży z Rio de Janeiro do Lizbony. Choć zdecydował się na drogi lot, zapewniający – jak deklarował przewoźnik – „dodatkowe korzyści” i wyższy standard, po przylocie odkrył, że jego bagaż został okradziony.
Paiva wskazał wprost na linię TAP: „Mój bagaż został okradziony, rzeczy przygotowane jako prezenty dla rodziny – w tym kilka koszulek brazylijskich klubów – zniknęły. Bezpieczeństwo zerowe! Lot za ogromne pieniądze!” – skwitował. Szkoleniowiec podkreślił, że mimo wysokiej ceny biletu linia lotnicza nie zagwarantowała ochrony bagaży pasażerów.
W kolejnym komentarzu Portugalczyk dodał: „TAP, czekam na działania z waszej strony, bo przecież wiadomo, że są kamery pozwalające ustalić winnych” [tłum. – red.]. Uwypuklił tym samym żal, że mimo technologicznych możliwości dochodzenie w takich przypadkach często nie przynosi efektów.
W ostatnich tygodniach portugalskiego trenera łączono z Universidad de Chile, po tym jak we wrześniu opuścił stanowisko w Fortalezie.