Minister sportu żąda pilnej reakcji: afera Zondacrypto uderza w PKOl i Piesiewicza
„Musimy podjąć działania, by chronić wizerunek polskiego sportu” – napisał minister Jakub Rutnicki w liście do prezesów polskich związków sportowych. Pilne wezwanie na naradę to reakcja na kolejne niepokojące informacje dotyczące Zondacrypto, partnera PKOl, który wstrzymał wypłaty olimpijczykom. Kwota zaległości sięga już 1,25 mln zł, a sprawa nabiera tempa przed igrzyskami w Mediolanie i Cortinie.
Jakub Rutnicki, minister sportu, zareagował błyskawicznie na galopującą aferę wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego i jego partnera finansowego – firmy Zondacrypto. Po serii medialnych doniesień, które ujawniły problemy z wypłatami nagród dla olimpijczyków w kryptowalutach, szef resortu wezwał prezesów polskich związków sportowych na pilne spotkanie wyznaczone na piątek (24 kwietnia) o 12:00 na PGE Narodowym.
Zaognienie sytuacji ma związek z tym, że zaległości wobec polskich reprezentantów przygotowujących się do Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan–Cortina 2026 urosły do ponad 1,25 mln złotych. Problem nie dotyczy tylko obecnych, lecz również przyszłych stypendystów, bo część nagród za medale i miejsca punktowane regulowana jest właśnie w kryptowalutach.
Z treści listu, do którego dotarł dziennikarz Mateusz Puka z WP SportoweFakty, wynika jasno, że Rutnicki nie zamierza dopuścić do dalszej kompromitacji wizerunku polskiego sportu:
Musimy podjąć działania, by chronić wizerunek polskiego sportu przed negatywnymi konsekwencjami związanymi z promocją i uwiarygadnianiem działalności tej giełdy kryptowalut. Sport to świat najwyższych wartości i zasad, których musimy wspólnie przestrzegać. Środowisko sportowe nie może stać z boku i pozwalać na dalsze degradowanie wizerunku Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Sytuacja eskaluje szczególnie dlatego, że odbiorcy nagród nie mogą obecnie wypłacić środków z giełdy Zondacrypto. Ministerstwo uznaje sprawę za alarmową, a Rutnicki wyraźnie wskazuje, że kluczowa jest odpowiedzialność zarządu PKOl – wcześniej publicznie akcentował, iż realizacja tych wypłat leży „po stronie prezesa”.
Co ciekawe, Radosław Piesiewicz, szef PKOl, odpiera zarzuty – powołuje się na informacje, zgodnie z którymi tokeny nie zostały wycofane z kont sportowców. To jednak nie rozwiewa niepokoju w środowisku, bo realna płynność takich aktywów pozostaje problemem, zwłaszcza przy napiętym kalendarzu przygotowań do igrzysk.