Giroud był o krok od Interu. „Potem los zabrał mnie do Milanu”
W dniu swoich 40. urodzin Olivier Giroud zdradził zaskakujący szczegół ze swojej przeszłości. Zanim został bohaterem kibiców AC Milan i pomógł im zdobyć Scudetto, niemal trafił do ich największego rywala zza miedzy.
Olivier Giroud obchodził 30 września 40. urodziny i z tej okazji udzielił obszernego wywiadu dziennikowi „L'Équipe”. Padło w nim wyznanie, które z pewnością zelektryzowało kibiców po obu stronach Mediolanu. Francuz przyznał, że zanim został ikoną Rossonerich, był dosłownie o krok od dołączenia do Interu.
Historia sięga czasów Chelsea i kadencji Franka Lamparda. Giroud, sfrustrowany brakiem regularnej gry przed zbliżającymi się mistrzostwami Europy, desperacko szukał wyjścia z sytuacji. „W ostatnich trzech dniach okna transferowego ciągle chodziłem do gabinetu Lamparda, żeby znaleźć rozwiązanie. Byłem o krok od Interu, a potem los zabrał mnie do Milanu rok później” — opowiadał napastnik.
Trudno dziś wyobrazić sobie lepszy scenariusz dla AC Milan. Giroud, który trafił na San Siro latem 2021 roku, błyskawicznie wpisał się w historię klubu. W swoim pierwszym pełnym sezonie strzelił 11 ligowych goli i odegrał kluczową rolę w zdobyciu Scudetto po 11 latach postu. Został jednym z najbardziej kochanych piłkarzy Rossonerich w ostatnich dekadach.
Sam Giroud podkreślił też swoją mentalną odporność. „Nie czytałem nawet krytyki! Nie jestem kimś, kto przywiązuje zbyt dużą wagę do tego, co się mówi, i tego staram się uczyć młodszych zawodników. Trzeba się chronić, bo inaczej nie robisz postępów” — tłumaczył. To podejście towarzyszyło mu przez całą karierę, także w Arsenalu, gdzie potrafił odwrócić sytuację mimo fali negatywnych opinii.
Kariera Girouda to w ogóle historia powolnego wspinania się. Profesjonalną przygodę zaczynał dopiero w wieku 19 lat w Grenoble, grając wcześniej w niższych ligach francuskich. Prawdziwy przełom nastąpił w Montpellier, gdzie w sezonie 2011/12 strzelił 21 goli w Ligue 1 i pomógł klubowi zdobyć sensacyjne, pierwsze w historii mistrzostwo Francji. Do Arsenalu trafił mając 25 lat, relatywnie późno jak na piłkarza aspirującego do światowej czołówki. Z Kanonierami sięgnął po trzy Puchary Anglii, z Chelsea wygrał Ligę Europy, a z Milanem wspomniane Scudetto. Niewiele jest piłkarzy, którzy zdobywali trofea w trzech z pięciu największych lig Europy.
W reprezentacji Francji Giroud długo pozostawał w cieniu innych napastników, by ostatecznie zostać najskuteczniejszym strzelcem w historii Les Bleus z dorobkiem 57 goli w 137 meczach. Co znamienne, na mundialu w Rosji w 2018 roku nie strzelił ani jednego gola, a mimo to był podstawowym napastnikiem drużyny Didiera Deschampsa we wszystkich siedmiu spotkaniach, zakończonych triumfem w finale z Chorwacją 4:2.
Obecnie Giroud gra w Lille, do którego wrócił w 2025 roku po 13 latach spędzonych poza Francją. Od powrotu do Ligue 1 zanotował 11 udziałów przy golach. W listopadzie 2025 roku, mając 39 lat i 54 dni, strzelił dwa gole w meczu z Paris FC, stając się najstarszym zawodnikiem z dubletem w Ligue 1 od co najmniej sezonu 1947/48. Lille przedłużyło z nim kontrakt na sezon 2026/27, dzięki czemu Giroud dołączył do elitarnego grona zaledwie dziesięciu piłkarzy, którzy występowali w tej lidze po ukończeniu 40 lat.
Sam zainteresowany przyznał jednak w rozmowie z „L'Équipe”, że obecny sezon jest „bardzo prawdopodobnie” jego ostatnim w roli zawodowego piłkarza. Oficjalnego komunikatu jeszcze nie ma, ale wszystko wskazuje na to, że powoli nadchodzi czas pożegnania z jednym z najbardziej niezwykłych napastników swojego pokolenia.