Cesc Fàbregas wyjaśnia, dlaczego odrzucił ofertę Interu Mediolan

Fàbregas o odmowie Interowi, lekcjach od Conte i przywiązaniu do Como: „Czuję się ich dłużnikiem”

Cesc Fabregas
fot. Sam Barnes/Web Summit via Sportsfile ( Wikimedia CC 2.0
Domyślna grafika
Aleks
5 minut czytania

Trener, który w trzy lata poprowadził Como z Serie B do Ligi Mistrzów, na scenie Festival dello Sport tłumaczył, dlaczego odrzucił ofertę Interu Mediolan. Mówił o głodzie swoich piłkarzy, o długu wdzięczności wobec nich i o tym, jak Antonio Conte kazał mu zmieniać sposób podawania piłki.

Kiedy Cesc Fàbregas po raz pierwszy przyjechał z rodziną nad jezioro Como, nie wiedział nawet, że w mieście istnieje klub piłkarski. Dziś, trzy lata później, prowadzi ten klub w Lidze Mistrzów i publicznie tłumaczy się z tego, dlaczego nie chciał odejść do Interu Mediolan.

Na scenie Festival dello Sport w Trydencie, organizowanego przez Gazzettę dello Sport, 39-letni Hiszpan opowiedział o decyzji, która latem 2025 roku zelektryzowała włoski futbol. Zapytany wprost, czy odmowa Interowi była odwagą, czy strachem przed zbyt dużym wyzwaniem, odpowiedział:

„Dużo myślę i dużo analizuję. Wiem, że trenerów ocenia się po trofeach i tak powinno być. Ale najważniejszy jest czas, a trenerzy nigdy go nie mają. Najbardziej jaskrawy przykład to Arteta, który trzy razy był ósmy, potem piąty, a po siedmiu latach wygrał Premier League i dotarł do finału Ligi Mistrzów. W Como mamy jasną wizję, ufamy sobie nawzajem. Wolę rosnąć tutaj i budować tożsamość tego klubu.”

Droga Fàbregasa do trenerskiej ławki była nietypowa. Wychowanek La Masii, który w akademii Barcelony trenował obok Lionela Messiego i Gerarda Piqué, a potem grał dla Arsenalu, Chelsea i Monaco, karierę piłkarską zakończył właśnie w Como w 2023 roku. Zaczynał od drużyn młodzieżowych, potem był asystentem, a w marcu 2024 roku tymczasowo przejął pierwszy zespół. Pomógł mu awansować do Serie A, a klub nagrodził go czteroletnim kontraktem. W kolejnych sezonach tempo wzrostu nie zwolniło. Como po raz pierwszy w historii zakwalifikowało się do europejskich pucharów, a debiut w Lidze Mistrzów uświetniło zwycięstwem 4:1 z RB Lipsk.

Fàbregas chętnie wraca do początków współpracy z właścicielem klubu. Pierwsza rozmowa dotyczyła stylu gry, nie wyników. Prezes chciał atrakcyjnego futbolu, który przyciągnie ludzi do miasta. Hiszpan kupił tę wizję i konsekwentnie ją realizuje, choć zarzuty o przedkładanie estetyki nad skuteczność słyszy regularnie.

„Nie jest tak, że przed meczem myślę: jak chcę przegrać? Po prostu jeśli przegram, wolę wrócić do domu z poczuciem, że graliśmy po swojemu. Bo kiedy przegrywasz w sposób, w który nie wierzysz, wyrzuty sumienia są podwójne.”

Jednym z filarów projektu jest polityka transferowa oparta na głodzie, nie renomie. Fàbregas mówi o tym z naciskiem: woli piłkarza z mniejszym talentem, ale ogromną ambicją, niż kogoś z wielkim CV i pełnym kontem bankowym. Jako przykład podaje Da Cunhę, którego rozwój nazywa „niesamowitym”, i Nico Paza, który trafił do Como z rezerw Realu Madryt, a dziś mówi się o przyznaniu mu koszulki z numerem 10 Messiego w reprezentacji Argentyny. Fàbregas nie ukrywa emocji, kiedy mówi o takich zawodnikach.

„Wielu z nich przyszło tu dla mnie, nie mówię tego z arogancji. Uwierzyli we mnie. Nico Paz przyszedł z Real Castilla, Alex Valle, Perrone, Da Cunha i wielu innych. Kiedy na nich patrzę, nie mogę odejść do innej drużyny. Czuję się ich dłużnikiem, zaufali mi i teraz muszę dać im całe swoje życie. Oni są moim scudetto.”

Na kształtowanie trenerskiego warsztatu Fàbregasa wpłynęło kilku szkoleniowców, ale dwa nazwiska wracają najczęściej. Arsène Wenger w Arsenalu dawał ogromną swobodę i nie obciążał piłkarzy nadmiarem taktyki, za to dobierał ludzi pasujących do swojej idei gry. Antonio Conte w Chelsea był jego przeciwieństwem. Fàbregas wspomina, jak po akcji zakończonej golem Diego Costy usłyszał od Włocha surową reprymendę, bo podał piłkę nie w to miejsce, w które powinien. „Nikt wcześniej nie mówił mi, gdzie mam podać” — przyznał z uśmiechem. Obie lekcje, swoboda Wengera i precyzja Conte, złożyły się na jego własny styl.

Proces budowania składu w Como jest żmudny. Fàbregas zdradził, że przed każdym transferem odbywa się mnóstwo spotkań, a sztab planuje z wyprzedzeniem co najmniej jednego okna. Dyrektor sportowy Ludi w jednym oknie transferowym przeprowadził 31 operacji. Dla trenera to wyzwanie, bo co pół roku zaczyna praktycznie z nowym zespołem, ale i szansa na ciągłe podnoszenie jakości.

Osobno Fàbregas opowiedział o pozyskaniu Douvikasa, napastnika sprowadzonego po analizie braków w grze ofensywnej. Como pięknie rozgrywało piłkę, lecz nie miało fizyczności w polu karnym. Grek, ze swoją mentalnością, okazał się idealnym uzupełnieniem. „Po każdym meczu przychodzi do mnie i pyta, co zrobił źle i co może poprawić” — mówił Fàbregas. Właśnie takie podejście, według niego, odróżnia piłkarzy, którzy rosną, od tych, którzy stoją w miejscu.

Hiszpan poruszył też temat młodzieżowej akademii, którą Como buduje od zaledwie dwóch lat. Efekty są stopniowe, ale w każdej kategorii wiekowej pojawiają się już wychowankowie. Fàbregas podkreślił, że czuje się częścią włoskiego futbolu i chce pomagać w kształceniu włoskich piłkarzy. Jako przykład wskazał Liberalego, którego do klubu ściągnął nie dlatego, że jest Włochem, lecz dlatego, że podoba mu się jego osobowość na boisku i sposób, w jaki gra mimo niekorzystnych warunków fizycznych.

Cesc Fàbregas ma kontrakt z Como do 2028 roku. Według doniesień zawiera on klauzulę umożliwiającą odejście do Barcelony, Arsenalu lub Chelsea. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, żeby zamierzał z niej skorzystać.

Cały wywiad można przeczytać na calciomercato.com.

Źródła: Calciomercato.com, Gazzetta dello Sport

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie