Éder Militão pod znakiem zapytania w Realu Madryt. Klub bada rynek

Real Madryt ma poważne wątpliwości co do przyszłości Militão. Klub skanuje rynek

Eder Militao
fot. Werner100359 (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Trzy absencje trwające ponad 200 dni każda od momentu transferu do Madrytu. Éder Militão, który jako dziecko wolał latawce od piłki, teraz zmaga się z serią kontuzji zagrażającą jego pozycji w Realu.

Éder Militão nie zagrał ani minuty w tym sezonie. Brazylijczyk wciąż dochodzi do zdrowia po poważnej kontuzji, która pozbawiła go również udziału w mistrzostwach świata, a Real Madryt, choć oficjalnie podtrzymuje wiarę w swojego obrońcę, zaczyna się poważnie zastanawiać nad jego przyszłością.

Jak informuje dziennik „AS”, w klubie narastają wątpliwości dotyczące kondycji fizycznej 27-latka. Od momentu przeprowadzki do Madrytu Militão trzykrotnie pauzował przez minimum 200 dni, w tym raz z powodu zerwania więzadła krzyżowego. Dla środkowego obrońcy, którego gra opiera się na szybkości i dynamice, to alarmujący bilans.

Historia Militão to jednak coś więcej niż seria urazów. Chłopak z Sertãozinho wcale nie marzył o piłkarskiej karierze. W rozmowie z „Globo Esporte” przyznawał, że jako dziecko bardziej kręciły go latawce, rower i bieganie po ulicy. Futbol wszedł w jego życie na poważnie dopiero w okresie dojrzewania, choć ojciec Valdo, były piłkarz Corinthians, od początku widział w nim potencjał.

Droga do profesjonalnego grania była kręta. Dwie pierwsze próby dostania się do akademii São Paulo zakończyły się odrzuceniem. Dopiero za trzecim razem, jako 13-latek, został przyjęty i opuścił rodzinne miasto, zamieszkując w internacie kilkaset kilometrów od rodziców. Co ciekawe, początkowo grał tam jako ofensywny pomocnik. Dopiero decyzja trenera Geraldo o cofnięciu go do defensywy nadała jego karierze właściwy kierunek. Sam Militão nie był z tego pomysłu zadowolony, ale okazał się on strzałem w dziesiątkę.

W FC Porto przeszedł kolejną transformację pozycyjną. Sérgio Conceição przesunął go na prawą stronę obrony po powrocie Pepe do składu. Brazylijczyk wspominał później ten okres z ogromnym sentymentem. W rozmowie z „A Bola” mówił, że Porto zawsze będzie miało szczególne miejsce w jego sercu, a wpływ Pepe i Conceição na jego rozwój był nieoceniony.

Potem przyszedł Real i 50 milionów euro na metce. Militão nie ukrywał w tej samej rozmowie, że kwota transferu generowała sporą presję. Miał poczucie, że musi udowodnić swoją wartość. Przez pierwsze sezony robił to skutecznie, ale ciało zaczęło go zdradzać.

Teraz w Madrycie liczą i kalkulują. Po odejściu Davida Alaby i ze zbliżającym się końcem kariery Antonio Rüdigera jedynymi realnymi długoterminowymi opcjami w środku obrony pozostają Ibrahima Konaté i Dean Huijsen. Raúl Asencio nie cieszy się już wysokimi notowaniami w klubie. Real aktywnie monitoruje rynek transferowy, szukając wzmocnienia, które mogłoby pojawić się już w styczniowym oknie.

A Militão? Poza boiskiem wciąż puszcza latawce, których ma w domu około dziesięciu, przywiezionych z Brazylii. Gra w padla, choć sam przyznaje, że niespecjalnie mu to wychodzi, i słucha brazylijskiego funku. Teraz jednak najważniejszy jest powrót na murawę. I pytanie, czy jego ciało pozwoli mu jeszcze grać na poziomie, jakiego wymaga Real Madryt.

Źródła: AS, Globo Esporte, A Bola

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie