Mateusz Stolarski odrzucił dwie oferty
Cztery dni po zwolnieniu z Motoru Lublin telefon Mateusza Stolarskiego rozdzwonił się na dobre. Wśród zainteresowanych był Żalgiris Kowno, aktualny mistrz Litwy, który właśnie szykuje się do eliminacji Ligi Mistrzów. Propozycja stawiała 33-letniego trenera w gronie kandydatów do poprowadzenia zespołu w ważnych meczach europejskich pucharów. Na tym jednak nie koniec – również Lechia Gdańsk podjęła próbę przekonania byłego opiekuna Motoru do pracy nad Bałtykiem.
Żalgiris nie zamierza ograniczać się tylko do krajowego podwórka. Po zdobyciu historycznego pierwszego mistrzostwa Litwy i rozstaniu z trenerem Eiviną Cerniauskasem w czerwcu, klub szukał nowego impulsu na ławce. Cerniauskas w ostatnich tygodniach notował mniej udane wyniki – tylko cztery remisy i aż pięć porażek w dziewięciu meczach ligowych. Trener rozstał się z zespołem, choć dopiero co święcił triumf w ligowych rozgrywkach.
Litwini nie oszczędzali na argumentach – byli gotowi zakontraktować Stolarskiego nawet do końca roku, by poprowadził klub w kluczowych fazach europejskich pucharów i pomógł przy obronie tytułu. W ramach „zachęty” pojawiły się także nawiązania do kariery Valdasa Dambrauskasa, który odbił się od litewskiego futbolu do pracy w Łudogorcu i klubach z Bałkanów, a niedawno świętował mistrzostwo Azerbejdżanu z Sabah Baku.
Stolarski ostatecznie ofertę Żalgirisu odrzucił, a klub z Kowna zatrudnił na jego miejsce Żeljko Sopicia, niedawnego szkoleniowca Widzewa Łódź.
To niejedyna opcja, jaką rozpatrywał Stolarski. Paolo Urfer, obecnie zaangażowany w przebudowę Lechii Gdańsk, kusił byłego trenera Motoru atrakcyjnymi warunkami. Klub z Trójmiasta szukał szkoleniowca z uznanym nazwiskiem i doświadczeniem, a w gronie potencjalnych kandydatów znalazł się także Dawid Szwarga, Goncalo Feio, Łukasz Piszczek i Piotr Stokowiec.