Pjanić zachwycony Romą Gasperiniego. „Mam nadzieję, że znów zdobędą Scudetto”
Były pomocnik Romy zakończył karierę zaledwie kilka miesięcy temu, ale z bliska śledzi poczynania swojego dawnego klubu. Giallorossi pod wodzą Gasperiniego robią wrażenie nawet na zawodnikach, którzy sami grali na najwyższym poziomie.
Miralem Pjanić nie kryje podziwu dla tego, co Gian Piero Gasperini zbudował w Rzymie. Bośniacki pomocnik, który w styczniu 2026 roku powiedział „stop” po blisko dwóch dekadach zawodowej kariery, pojawił się na festiwalu sportowym „La Gazzetta dello Sport” w Trento i poświęcił sporo uwagi swojemu byłemu klubowi.
„Kiedy Roma gra, siadasz na kanapie i to czysta przyjemność” — powiedział 36-latek. „To, co prezentują na boisku, robi niesamowite wrażenie. Od pierwszego meczu powtarzam, że jeśli utrzymają takie tempo przez cały sezon, nikt nie będzie w stanie ich zatrzymać.”
Pjanić nie ograniczył się do komplementów. Wprost wyraził nadzieję, że Roma ponownie sięgnie po Scudetto i da powody do świętowania kibicom, których określił jako spektakularnych.
Słowa Bośniaka mają sporą wagę. W Rzymie spędził pięć lat, od 2011 do 2016 roku, rozgrywając 159 meczów w Serie A. W tym czasie stał się jednym z najlepszych wykonawców stałych fragmentów gry w całej lidze, a jego rzuty wolne z dużej odległości regularnie lądowały w siatce. To właśnie z Romy trafił do Juventusu za około 35 milionów euro, zdobywając potem cztery tytuły mistrzowskie z rzędu.
Po przygodach w Barcelonie, Beşiktaşie, Al-Sharjah i CSKA Moskwa Pjanić zawiesił buty na kołku z imponującym dorobkiem. Dla reprezentacji Bośni i Hercegowiny rozegrał 115 spotkań i strzelił 19 goli, co czyni go drugim najczęściej powoływanym zawodnikiem w historii kadry, ustępującym jedynie Edinowi Džeko. Zagrał też na jedynym w historii mundialu z udziałem Bośni w 2014 roku w Brazylii, gdzie trafił do siatki w wygranym 3:1 meczu z Iranem.
Teraz obserwuje futbol z kanapy. I jak sam przyznaje, Roma Gasperiniego sprawia, że ta perspektywa jest całkiem komfortowa.