Milan chce przedłużyć kontrakt z Pavloviciem. Serb może podwoić zarobki
Strahinja Pavlović przeszedł w Milanie drogę od rezerwowego do jednego z filarów obrony. Teraz klub chce go zatrzymać na dłużej i jest gotowy znacząco podnieść mu pensję.
AC Milan rozpoczął rozmowy ze Strahinja Pavloviciem w sprawie przedłużenia kontraktu. Według informacji „Corriere dello Sport” klub chce związać 25-letniego środkowego obrońcę nową umową do 2031 roku, oferując mu podwojenie obecnej pensji do 3 milionów euro plus bonusy.
Obecny kontrakt Serba obowiązuje do końca czerwca 2028 roku z opcją przedłużenia o dodatkowy sezon. Milan nie zamierza jednak czekać i prowadzi negocjacje równolegle z rozmowami o odnowieniu umów Adriena Rabiota i Christiana Pulisicia.
Pavlović nie miał łatwego wejścia do drużyny po przeprowadzce z RB Salzburg. Szybko jednak przekonał do siebie Massimiliano Allegriego i stał się jednym z filarów defensywy. Środkowy obrońca, który potrafi huknąć z trzydziestu metrów, poprowadzić piłkę przez pół boiska i solidnie odrobić w obronie, idealnie wpasował się w trójkę z tyłu.
Po przyjściu Rubena Amorima pojawiły się pytania, czy agresywny styl gry Serba nie będzie przeszkodą. Portugalczyk rzadko stawiał na tak intensywnych obrońców. Obawy okazały się jednak bezpodstawne. Amorim znalazł dla Pavlovicia rolę, w której ten może atakować przestrzeń, choć w destrukcji musi się jeszcze nieco wyciszyć.
Droga Pavlovicia na szczyt nie była prosta. Debiutował w seniorskiej piłce jako siedemnastolatek w Partizanie Belgrad, gdzie zdążył rozegrać 11 meczów ligowych i zagrać od pierwszej minuty w finale Pucharu Serbii. Potem był nieudany transfer do Lazio, przeprowadzka do Monaco i seria wypożyczeń do Cercle Brugge oraz FC Basel. Dopiero w Salzburgu, od 2022 roku, ustabilizował pozycję na tyle, by trafić na radar Milanu.
W Mediolanie nosi numer 31. Początkowo wybrał go, bo miał ten sam w Salzburgu. Dopiero później dowiedział się, że wcześniej należał do Jaapa Stama, jednego z jego ulubionych obrońców. Pavlović żartował w rozmowie z serbską federacją, że obaj są porównywani też ze względu na charakterystyczne fryzury.
Jego imię samo w sobie budzi szacunek. „Strahinja” pochodzi od serbskiego słowa „strah”, czyli strach, ale historycznie oznacza „bez strachu”. Sam zawodnik przyznawał, że to znaczenie dobrze go opisuje. Na boisku jest twardy i bezkompromisowy, a od początku kariery porównywano go do Nemanji Vidicia, którego uważa za jednego z największych idoli.
Poza murawą to zupełnie inna postać. Milan informował, że Serb lubi czytać klasykę i książki o tematyce historyczno-społecznej. W 2026 roku został ojcem syna Tadiji i mówił, że to „najpiękniejsza rzecz na świecie”, dodając z uśmiechem, że wolnego czasu ma teraz znacznie mniej.
Pavlović nie kryje, że w Mediolanie czuje się dobrze. Jeszcze jako piłkarz Salzburga grał na San Siro i wspominał, że atmosfera stadionu oraz „Sarà perché ti amo” śpiewane przez kibiców zrobiły na nim ogromne wrażenie. Teraz słucha tego jako zawodnik Milanu i wygląda na to, że będzie słuchał jeszcze długo.