Jan Urban przed meczem ze Szwecją: „To nie jest rewanż”

Urban przed meczem ze Szwecją: „Chcemy nabrać pewności siebie”

Trening reprezentacji Polski - Jan Urban
fot. Marcin Szymczyk
Avatar użytkownika Maciej Ziółkowski
4 minuty czytania

Selekcjoner reprezentacji Polski przyznaje, że wspomnienia związane ze Sztokholmem nie mogą być miłe, ale jednocześnie dystansuje się od narracji o odwecie. Każde spotkanie jest inne, a Liga Narodów to zupełnie inne rozgrywki niż baraże o mundial.

Po bezbramkowym remisie z Bośnią i Hercegowiną Polska przygotowuje się do kolejnego spotkania Ligi Narodów — wyjazdowego meczu ze Szwecją. Na przedmeczowej konferencji Jan Urban został zapytany o emocje towarzyszące powrotowi na stadion, na którym kilka miesięcy wcześniej Biało-Czerwoni stracili szansę na awans do mistrzostw świata.

„Na pewno nie mogą być miłe, bo wówczas był dla nas to ogromny cios. Tak samo dla Szwedów byłoby ogromnym rozczarowaniem, gdyby nie awansowali, bo było to dla nich niezwykle ważne spotkanie. Na pewno bardzo mocno to przeżyliśmy. Nie przyjeżdżamy jednak tutaj na zasadzie rewanżu. Minęło dużo czasu od tamtego meczu, a każde spotkanie jest inne i to zupełnie inne rozgrywki” — powiedział selekcjoner.

Urban nie unikał przy tym tematu tamtego barażowego meczu. „Tamten mecz z marca przejdzie do historii, czy się to komuś podoba, czy nie. Będziemy zawsze pamiętać o tamtym spotkaniu, bo stawką był awans do mistrzostw świata. Tego nie da się zapomnieć” — przyznał, po czym szybko przeszedł do tego, co czeka jego drużynę teraz. „Wiemy, z kim gramy, w jakich klubach ci zawodnicy występują i jaki mają zespół. Mają znakomitych piłkarzy i na ich tle chcemy rozegrać jak najlepsze spotkanie. Chcemy nabrać pewności siebie, uwierzyć we własne umiejętności i pokazać, że też potrafimy rywalizować z klasowym zespołem.”

Selekcjoner był pytany również o to, czy ewentualna wygrana w Szwecji może być punktem zwrotnym dla kadry. „Nie nazwałbym tego punktem zwrotnym, ale na pewno kolejnym krokiem do przodu, gdy osiągniemy korzystny rezultat. Jeśli jesteś w stanie powalczyć i zdobyć punkty na takim terenie jak Szwecja, to znaczy, że z każdą drużyną możesz zdobyć punkty. Dlatego chciałbym, żebyśmy pokazali się z jak najlepszej strony, żebyśmy sprawili mnóstwo problemów gospodarzom” — tłumaczył.

Temat kontuzji Alexandra Isaka Urban skomentował krótko: „Uważam, że to osłabienie dla drużyny szwedzkiej, doskonale wiemy, jakiej klasy to zawodnik. W pierwszym spotkaniu z nami nie grał, ale o jego jakości można mówić w samych superlatywach.”

Selekcjoner wrócił też do pierwszego meczu grupowego Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną. „Wszyscy widzieliśmy, że tych strat było przede wszystkim zbyt dużo i pojawiały się w momentach, w których nie powinny przytrafiać się zawodnikom, którym takie rzeczy się nie zdarzają. Wynikało to z tego, że zabrakło nam płynności w grze. Często jest tak, że zaczyna się jedna, druga, trzecia akcja, wszystko się rozwija i łatwiej jest wejść w mecz. W tym spotkaniu tak nie było. Jedna strata, odbiór, niby budujemy nową akcję i znowu strata, niewytłumaczalna” — analizował. „Zdiagnozowaliśmy, jaki mamy problem i po zmianie stron wyglądało to zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że byliśmy lepsi, chociaż o tę jedną bramkę, która niestety nie padła.”

Warto pamiętać kontekst, w jakim Polska przystępuje do tych rozgrywek. Przez trzy pierwsze edycje Ligi Narodów Biało-Czerwoni byli swoistym „wiecznym trzecim miejscem” Dywizji A — w sezonach 2018/19, 2020/21 i 2022/23 za każdym razem kończyli grupę na trzeciej pozycji, nie awansując do turnieju finałowego, ale też nie spadając. Dopiero czwarta edycja, 2024/25, przyniosła degradację do Dywizji B po zajęciu ostatniego miejsca w grupie z Portugalią, Chorwacją i Szkocją. Teraz drużyna Urbana próbuje odbudować się piętro niżej.

Źródła: Łączy Nas Piłka, PZPN

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie