Endrick bohaterem zwrotu akcji Realu z Romą. Przy okazji stanął w obronie Viniciusa
Wszedł na boisko w 59. minucie, gdy Real Madryt przegrywał 1:3 z AS Romą w Lidze Mistrzów. Kilkanaście minut później cały stadion skandował jego imię. A po meczu zamiast mówić tylko o sobie, zabrał głos w sprawie kontrowersyjnej kary dla kolegi z reprezentacji.
Real Madryt przegrywał z AS Romą 1:3 w meczu Ligi Mistrzów, gdy José Mourinho zdecydował się wpuścić na boisko Endricka. Brazylijczyk pojawił się na murawie w 59. minucie i w kilkanaście minut odmienił oblicze spotkania, które zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 4:3.
Endrick najpierw zaasystował przy trafieniu Carlosa Espíego, zgrywając piłkę głową, a następnie sam wyrównał na 3:3. Gola zamykającego ten niewiarygodny powrót zdobył Antonio Rüdiger. UEFA przyznała Endrickowi nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.
Sam bohater wieczoru przyznał po spotkaniu, że nie spodziewał się tak wczesnego wejścia na boisko. „Siedziałem na ławce, rozmawiałem z Bogiem, i nagle Nuno mnie zawołał. Nie sądziłem, że wejdę tak wcześnie” — opowiadał w rozmowie z Movistar Plus+. Momentów napięcia nie brakowało, bo tuż przed jego wejściem Roma strzeliła kolejnego gola. „To było trudne, bo rozmawiałem z Mou, z opuszczoną głową, a kiedy spojrzeliśmy w górę, Mallen pakował piłkę do siatki. Ale jesteśmy Realem Madryt” — dodał.
Po meczu Endrick poruszył jednak temat, który zelektryzował otoczenie klubu. Brazylijczyk stanął w obronie Viniciusa Jr., którego po czerwonej kartce w meczu z Villarrealem zawieszono aż na cztery spotkania. „Wiedzieliśmy, że za bezpośrednią czerwoną kartkę powinny być dwa mecze, ale w głębi duszy wiedzieliśmy, że tyle nie będzie, bo to, co robią Viniemu, jest niewiarygodne. Zamienili dwa mecze w cztery. Polują na niego” — mówił bez ogródek.
Endrick wyraził jednocześnie przekonanie, że Vinicius wróci silniejszy. „To mocny chłopak, cały czas pracuje i walczy ze wszystkim. Kiedy wróci, wróci w świetnej formie” — zapewnił.
Zapytany o swoją rolę w drużynie prowadzonej przez Mourinho, 20-latek odpowiedział z dojrzałością wykraczającą poza wiek. „Trenerzy nie robią tego, co najlepsze dla gracza, tylko tego, co najlepsze dla drużyny. Jeśli mam grać, Mou mnie wystawi. Będę walczył, żeby pomagać zespołowi, i tak będzie przez całą moją karierę” — zakończył. Real wciąż walczy na czterech frontach: Liga Mistrzów, La Liga, Copa del Rey i Superpuchar.