Wojciech Szczęsny zaskakuje wyznaniem po dwóch latach w Barcelonie
„Dokładnie dwa lata temu ogłosiłem zakończenie kariery w profesjonalnym futbolu. Dziś wieczorem wyszedłem na Spotify Camp Nou u boku kolegów z fantastycznej drużyny”. Te słowa Wojciecha Szczęsnego, które padły po meczu z Athletic Bilbao, są nie tylko podsumowaniem nieprzewidywalnej piłkarskiej drogi Polaka, ale także sygnałem, że historia bramkarza może zmierzać ku końcowi. W Barcelonie coraz głośniej mówi się o nowym golkiperze, który ma go zastąpić.
Wojciech Szczęsny znowu zadziwia piłkarski świat. Dwa lata temu oficjalnie ogłosił koniec kariery, mając za sobą lata występów w europejskiej czołówce. Ledwo dwa miesiące później, zupełnie niespodziewanie, wylądował w FC Barcelonie, skuszony przez Dumę Katalonii po kontuzji Marca-Andre ter Stegena. Całej sytuacji nie powstydziłby się nawet najlepszy scenariusz filmowy.
Polski bramkarz bardzo szybko odnalazł się w nowej rzeczywistości. Trzy sezony spędzone na Camp Nou przyniosły mu dwa mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Króla i Superpuchar, ale to wyjątkowe wspomnienia oraz zaskakujący powrót na boisko są bodaj najważniejsze w tej opowieści. Niedawno minęły dokładnie dwa lata od tamtego głośnego komunikatu o końcu kariery.
Emocje nie opadły nawet na moment. Po meczu z Athletic Bilbao Szczęsny otwarcie sięgnął do wspomnień: „Dokładnie dwa lata temu ogłosiłem zakończenie kariery w profesjonalnym futbolu. Dziś wieczorem wyszedłem na Spotify Camp Nou u boku kolegów z fantastycznej drużyny. Kto by pomyślał?” – stwierdził bramkarz, cytowany przez Fabrizio Romano.
Nadchodzący czas może jednak przynieść definitywne pożegnanie Polaka z Barceloną. Drużyna ściągnęła właśnie nowego golkipera – Dominika Livakovicia. Lokalne media już plotkują, że to on przejmie rolę zmiennika Joana Garcii i zepchnie Szczęsnego poza skład. W Katalonii zaczyna się mówić o końcu pewnej epoki w bramce Blaugrany.