Trener Getafe nie ma wątpliwości: Lamine Yamal może zdobyć Złotą Piłkę
Jose Bordalas po bolesnej porażce 0:3 na Camp Nou nie krył frustracji, ale znalazł chwilę, by złożyć hołd 17-latkowi, którego uważa za przyszłego laureata najprestyżowej indywidualnej nagrody w piłce nożnej.
Barcelona rozbiła Getafe 3:0 na Camp Nou, nie zwalniając tempa mimo rotacji w składzie przeprowadzonych przez Hansiego Flicka. Na ławce usiedli między innymi Pau Cubarsi i Pedri, co nie przeszkodziło gospodarzom w dominacji od pierwszego gwizdka.
Getafe straciło bramkę już w pierwszej minucie, a trener Jose Bordalas po meczu nie próbował szukać wymówek. „Strzeliliśmy sobie w stopę. Druga bramka też była prezentem, a trzecia wynikała z błędu przy kryciu. Straciliśmy koncentrację, a przeciwko drużynie takiej jak Barcelona detale mają znaczenie” — tłumaczył.
Bordalas otwarcie przyznał, że jest wściekły. „Nie jestem zadowolony i nie zamierzam tego ukrywać. Jestem zwycięzcą, moja drużyna musi być rozpoznawalna, a dziś taka nie była” — stwierdził. Jednocześnie nie chciał umniejszać jakości rywala.
Największe wrażenie na trenerze Getafe zrobił Lamine Yamal. „Wszyscy znamy poziom Lamine. Jest fantastyczny. Bardzo trudno go zatrzymać, nawet gdy podejmiesz środki ostrożności. Jest znakomity w sytuacjach jeden na jednego, w wykończeniu i podaniach” — chwalił 17-latka. A potem poszedł jeszcze dalej: „Będzie się jeszcze bardzo poprawiał i może wygrać Złotą Piłkę. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości”.
Bordalas dołączył tym samym do długiej listy trenerów i piłkarzy, którzy otwarcie typują skrzydłowego Barcelony do najważniejszego indywidualnego trofeum. Ceremonia wręczenia Złotej Piłki odbędzie się jeszcze w tym miesiącu w Londynie.
Szkoleniowiec Getafe przy okazji odniósł się do dziedzictwa Johana Cruyffa. „Zawsze byłem wielbicielem Johana, jako piłkarza i trenera. To był mój idol. Cruyff dał Barçy styl i własną tożsamość. Barça zawsze gra w ten sam sposób, niezależnie od tego, kto ją prowadzi” — powiedział. Drużyna Flicka gra z inną intensywnością niż zespoły z ery Cruyffa, ale nacisk na ofensywny futbol i rozpoznawalną filozofię pozostaje ten sam.