Masłowski o partnerstwie Widzewa z Borussią Dortmund: wypożyczenia możliwe, ale priorytetem własny rozwój
Trzyletnia umowa partnerska z Borussią Dortmund otworzyła przed Widzewem Łódź nowe perspektywy. Szef departamentu sportowego łodzian ujawnił, jak wyobraża sobie współpracę na linii sportowej i dlaczego woli rozwijać własnych piłkarzy niż czekać na transfery z kadry niemieckiego giganta.
Widzew Łódź w sierpniu podpisał trzyletnią umowę partnerską z Borussią Dortmund. Od tamtej pory trwają spotkania na wielu płaszczyznach, a o aspekcie czysto sportowym opowiedział Łukasz Masłowski, szef departamentu sportowego łodzian.
Kto liczył na masowe zasilanie składu Widzewa piłkarzami z kadry BVB, musi ostudzić emocje. Masłowski w rozmowie z Radiem Widzew przyznał wprost, że wymiana zawodników na linii pierwszy zespół–pierwszy zespół nie będzie na tym etapie możliwa na dużą skalę. „W innych obszarach jest bardzo dużo rzeczy, z których Widzew może dzisiaj skorzystać: akademia, ticketing, sponsoring, media czy biznes” — wyliczał (cytowany przez WidzewToMy), dodając z uśmiechem, że łódzki klub też ma czym się pochwalić i nie zamierza jedynie się uczyć od partnera.
Jednocześnie Masłowski nie zamknął drzwi na ciekawe ruchy transferowe. Wskazał konkretny scenariusz: zawodnik zbyt dobry dla Widzewa, ale jeszcze niegotowy na Borussię Dortmund. „Wolę jednak piłkarza przygotowywać pod siebie i ewentualnie sprzedać do Borussii Dortmund” — zaznaczył, dając do zrozumienia, że priorytetem jest budowanie wartości w klubie, a nie poleganie na cudzych zasobach. Jako przykład podał historię pewnego chorwackiego piłkarza, który miał trafić do Dortmundu, lecz ostatecznie został wypożyczony do Austrii. Widzew uważał, że mógłby on sportowo pomóc przy Piłsudskiego.
Pod koniec letniego okna transferowego pojawiła się plotka o potencjalnym ruchu z udziałem Marcela Reguły. Masłowski zdradził kulisy: „Śmialiśmy się, że Borussia go kupi, a zostawi w Łodzi”, ale przyznał, że dla samego zawodnika zamiana Zagłębia na Widzew w takiej sytuacji nie byłaby interesująca. Temat nie został potraktowany poważnie.
Masłowski trafił do Widzewa latem po dobrowolnym odejściu z Jagiellonii Białystok, w której współtworzył historyczne mistrzostwo Polski w sezonie 2023/24. W Łodzi objął rolę szefa całego departamentu sportowego, podczas gdy Artur Płatek pełni funkcję dyrektora sportowego, a Piotr Kosiorowski odpowiada za skauting. Powrót do Widzewa ma dla niego także wymiar osobisty — sam mówił, że to właśnie ten klub ukształtował go jako człowieka.
Jego wizja opiera się na dwóch filarach: ofensywnym futbolu i stabilnym trzonie drużyny, bez rewolucji kadrowej przy każdym oknie transferowym. Zwiększenie przychodów ze sprzedaży zawodników jest elementem nowej strategii. „Chciałbym, żeby Widzew miał swoich piłkarzy, których może rozwijać i w przyszłości potencjalnie na nich zarabiać. Żeby nie było tylko tak, że właściciel musi dokapitalizować klub ze swoich prywatnych pieniędzy” — podsumował Masłowski.