Real Madryt obserwuje Rayana Cherkiego. Zidane może odegrać kluczową rolę
Rayan Cherki dopiero rok temu trafił na Etihad, ale już przyciąga wzrok największych klubów. Francuz błyszczy na początku sezonu, a w Madrycie bacznie śledzą jego każdy występ. W tle pojawia się nazwisko Zinedine'a Zidane'a.
Rayan Cherki ma za sobą dopiero rok w Manchesterze City, ale już wzbudza zainteresowanie Realu Madryt. Jak informuje dziennik Sport, Królewscy przyglądają się 23-letniemu pomocnikowi, który może występować również na skrzydle.
Francuz zaczął bieżący sezon w kapitalnym stylu. W 8 meczach wpisał się na listę strzelców 4 razy i dorzucił 2 asysty. To kontynuacja tego, co pokazywał już w pierwszym sezonie na Etihad, kiedy w 52 spotkaniach zdobył 10 bramek i zanotował 15 ostatnich podań. Za kogoś takiego łatwo się nie rezygnuje.
I właśnie dlatego City nie myśli o sprzedaży. Kontrakt Cherkiego obowiązuje do lata 2030 roku, co oznacza, że potencjalne odstępne musiałoby być gigantyczne. Manchester zapłacił za niego Lyonowi około 30,45 mln funtów latem 2025 roku, ale dziś jego wartość jest znacznie wyższa. Na ten moment Real jedynie trzyma rękę na pulsie.
Jest jednak czynnik, który może zaważyć na przyszłości piłkarza. Zinedine Zidane, selekcjoner reprezentacji Francji i były trener Realu, jest ogromnym fanem talentu Cherkiego. Nie da się wykluczyć, że legendarny Zizou mógłby przy okazji zgrupowań przekonywać go do przeprowadzki na Santiago Bernabéu.
Historia Cherkiego jest zresztą materiałem na scenariusz filmowy. Od siódmego roku życia związany był z Olympique Lyon, gdzie spędził 15 lat i rozegrał 185 meczów. W styczniu 2020 roku, mając zaledwie 16 lat i 140 dni, został najmłodszym strzelcem w historii klubu w oficjalnych rozgrywkach. Kilka miesięcy później, już jako 17-latek, zagrał w półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi. A co ciekawe, wcześniej siedział na ławce Lyonu, gdy ten rozbił City 3:1 w ćwierćfinale tej samej edycji. Pięć lat później trafił właśnie do Manchesteru.
Na koncie ma też olimpijskie srebro z Paryża w 2024 roku. W finale z Hiszpanią pojawił się na boisku w dogrywce, ale Les Bleus przegrali 3:5. Sam siebie nazywa jednym z najbardziej nieprzewidywalnych piłkarzy na świecie i spadkobiercą „starego” futbolu, w którym liczyły się artyzm i kreatywność.
Przy obecnym tempie rozwoju zainteresowanie Realu nie powinno dziwić. Pytanie brzmi, czy City w ogóle usiądzie do negocjacji.