Jakub Kamiński z kontuzją w meczu z Bośnią
Dziewięć dni po strzeleniu efektownego gola AC Milanowi w Lidze Europy Jakub Kamiński opuścił boisko na PGE Narodowym, trzymając się za przywodziciel. Piłkarz Benfiki nie był w stanie kontynuować gry z Bośnią i Hercegowiną, a Jan Urban musiał reagować jeszcze w pierwszej połowie.
Jakub Kamiński zaczął piątkowy mecz z Bośnią i Hercegowiną w wyjściowym składzie, ale nie rozegrał nawet pół godziny. W 23. minucie skrzydłowy Benfiki sygnalizował problemy zdrowotne i nie był w stanie kontynuować gry. Jan Urban posłał na murawę Nicolę Zalewskiego.
Powodem przedwczesnego zejścia był uraz przywodziciela. Na tym etapie nie wiadomo, jak poważny jest problem. Dokładna diagnoza powinna pojawić się po przeprowadzeniu badań, ale sam fakt, że piłkarz nie mógł grać dalej, nie napawa optymizmem.
Dla 24-letniego skrzydłowego to szczególnie pechowy moment. Zaledwie dziewięć dni wcześniej, 16 września, Kamiński zdobył swoją debiutancką bramkę w europejskich pucharach w barwach Benfiki. W meczu Ligi Europy z AC Milanowi ustalił wynik na 2:0 bardzo dobrze kontrolowanym wolejem z około 15 metrów. W Lizbonie, dokąd trafił na początku lipca, zdążył już przekonać do siebie kibiców i sztab szkoleniowy.
Kamiński przeniósł się do Benfiki po udanym sezonie na wypożyczeniu w FC Köln, gdzie w 36 meczach strzelił 7 goli i zanotował 3 asysty. Kolończycy wykupili go z Wolfsburga, a sam zawodnik szybko trafił do Portugalii, podpisując kontrakt do 2031 roku. Jego kariera, zaczęta w Szombierkach Bytom, przez akademię Lecha Poznań i mistrzostwo Polski w 2022 roku, nabrała w ostatnich miesiącach wyraźnego rozpędu.
Kontuzja na PGE Narodowym to kolejny cios kadrowy dla selekcjonera. Jeszcze przed meczem z Bośnią Biało-Czerwoni musieli radzić sobie bez Kamila Grabary i Bartłomieja Drągowskiego. Teraz do listy absencji może dołączyć zawodnik, który w kadrze gra regularnie od 2021 roku i ma na koncie występy na mistrzostwach świata w Katarze.