Marcus Rashford wrócił do Manchesteru United, ale 355 minut bez gola i asysty budzi niepokój
Pięć kolejek sezonu 2026/27 za Manchesterem United, a numer dziewiątka wciąż czeka na pierwsze trafienie i pierwszą asystę. 13 oddanych strzałów, zero bramek – to bilans, który coraz mocniej ciąży na drużynie Michaela Carricka.
Trzysta pięćdziesiąt pięć minut. Trzynaście strzałów. Zero bramek i zero asyst. Tak wygląda początek sezonu 2026/27 Marcusa Rashforda w barwach Manchesteru United, a bilans ten zaczyna budzić poważne wątpliwości co do roli, jaką 28-latek może odgrywać w drużynie Michaela Carricka.
Rashford wrócił na Old Trafford po dwóch kolejnych wypożyczeniach – najpierw do Aston Villi, następnie do Barcelony, gdzie przebywał od lipca 2025 do końca czerwca 2026 roku. Klub postawił na niego wyraźnie, przydzielając mu koszulkę z numerem 9 i miejsce w wyjściowym składzie. W pięciu kolejkach ligowych Anglik rozpoczął cztery mecze, ale ani razu nie wpisał się na listę strzelców czy asystentów.
Liczby nie kłamią i nie dają się łatwo wytłumaczyć. Przy 2,6 strzału na mecz zaledwie 0,8 trafia w bramkę. Osiem prób z pola karnego, pięć spoza niego – a skuteczność wynosi okrągłe zero procent. Wartość oczekiwanych bramek to 0,77, co sugeruje, że United nie dostarczają mu wielu klarownych sytuacji, ale dwie zmarnowane wielkie okazje i tak obciążają samego napastnika.
W kreowaniu gry jest niewiele lepiej. Rashford notuje 2,6 kluczowego podania na spotkanie, lecz jego oczekiwane asysty zatrzymały się na poziomie 0,42. Nie stworzył ani jednej dużej szansy dla kolegów z drużyny. Tylko 11 procent jego dośrodkowań trafia do partnera, a dokładność podań na połowie rywala wynosi 78 procent.
Co ciekawe, pod względem fizycznym trudno Rashfordowi cokolwiek zarzucić. Przebiega 10 kilometrów na 90 minut, wykonuje ponad 14 sprintów na mecz i rozpędza się do 33,4 km/h. Wygrywanie 58 procent pojedynków i 53 procent dryblingów to przyzwoite wartości jak na skrzydłowego. Problem leży gdzie indziej: Anglik traci piłkę 12,8 razy na spotkanie, a cała ta aktywność fizyczna nie zamienia się w decydujące akcje.
Ostatni występ Rashforda w remisie 1:1 na wyjeździe z Fulham przyniósł ocenę 6,7, co dobrze oddaje jego obecną pozycję – nie jest katastrofą, ale jest daleko od standardu wymaganego od numeru dziewiątki Manchesteru United. Kontrakt napastnika obowiązuje do czerwca 2028 roku, więc klub ma z nim jeszcze długą drogę.
Pięć meczów to wciąż niewielka próba statystyczna. Ale 355 minut bez jakiegokolwiek bezpośredniego udziału przy bramce to już na tyle dużo, że pytania o sens postawienia na Rashforda jako pierwszego wyboru w ataku stają się uzasadnione.