Cesar: kontuzja Šeški w Manchesterze United wymaga więcej czasu

Boštjan Cesar o kontuzji Šeški: „On potrzebuje czasu”

Benjamin Sesko
fot. manutd.com
Domyślna grafika
Maciek
5 minut czytania

Kiedy Manchester United płacił 74 miliony funtów za Benjamina Šeškę, liczył na natychmiastowe rozwiązanie problemów w ataku. Zamiast tego dostał napastnika, który od miesięcy walczy z uporczywą kontuzją piszczeli i zdążył rozegrać w tym sezonie zaledwie 206 minut. Selekcjoner Słowenii otwarcie przyznaje, że droga do powrotu Šeški na boisko może być dłuższa, niż ktokolwiek zakładał.

Sześć meczów, dwa wyjścia w pierwszym składzie, zero goli i 206 minut na boisku. Tak wygląda dotychczasowy sezon Benjamina Šeški w Manchesterze United, a selekcjoner Słowenii Boštjan Cesar właśnie dał do zrozumienia, że szybkiego przełomu nie należy się spodziewać.

„To nie jest łatwy czas dla Benjamina. Przechodzi trudny okres w karierze, bo wiemy, że wcześniej nie miał wielu kontuzji” — powiedział Cesar w rozmowie cytowanej przez Planet Nogomet. „To nietypowy uraz, który wymaga określonego czasu na wyleczenie. Najważniejsze, żeby Šeško otoczył się ludźmi, którym ufa, i żebyśmy wszyscy pozostali wobec niego pozytywnie nastawieni.”

Problemy z piszczelą ciągną się za 23-letnim napastnikiem od końcówki poprzedniego sezonu. Kontuzja wykluczyła go z całego okresu przygotowawczego, a po rozpoczęciu rozgrywek 2026/27 Michael Carrick konsekwentnie wykorzystuje go głównie jako zmiennika. W ostatnim kolejnym meczu z Fulham (1:1) Šeško w ogóle nie znalazł się w kadrze.

A przecież United płacili za niego 74 miliony funtów właśnie po to, żeby rozwiązać chroniczny problem ze skutecznością w ataku. Początek w Anglii nie był łatwy — pod wodzą Rubena Amorima Słoweniec zdobył zaledwie dwa gole w 17 spotkaniach. Iskra przyszła dopiero po odejściu Portugalczyka, gdy Carrick tymczasowo przejął zespół, a Šeško złapał kapitalną passę strzelecką. Wtedy właśnie pojawiła się kontuzja.

Dla kogoś, kto jako nastolatek potrafił zdobyć 59 bramek w 23 meczach drużyny U-15 Krško, a w wieku 18 lat został najmłodszym strzelcem w historii reprezentacji Słowenii, przedłużająca się absencja musi być frustrująca podwójnie. Šeško opuścił rodzinne Radeče w wieku 15 lat, przeszedł przez Domžale i Red Bull Salzburg, i jak sam wspominał w rozmowie z norweskim „VG”, w wieku 16 lat był już w czwartej drużynie i czuł się jak „mała ryba wśród rekinów”.

Teraz rekiny to byli gracze United. Paul Scholes, Nicky Butt, a nawet Wayne Rooney publicznie krytykowali Šeškę. Cesar przekonuje, że to naturalna część gry na najwyższym poziomie. „Kiedy był zdrowy i strzelał gole, takiej krytyki nie było. Jest tego świadomy, jest profesjonalistą i wierzę, że nie pozwala, żeby to do niego docierało” — mówił selekcjoner.

Jest w tym sporo racji. Šeško od lat świadomie pracuje nad stroną mentalną. W podcaście „Inside Carrington” opowiadał o codziennej rutynie medytacji i wizualizacji, a w rozmowie z „VG” przyznawał, że korzysta z pomocy trenerów mentalnych i dużo czyta o psychologii oraz stoicyzmie. Nawet w dniu wolnym wstaje około siódmej rano, zaczyna od kawy, wizualizacji i medytacji, potem idzie na siłownię albo na zabiegi regeneracyjne.

To zresztą zawodnik, który przez całą karierę musiał się adaptować. Zaczynał jako bramkarz, jak jego ojciec Aleš. Pewnego dnia powiedział tacie, że stanie w bramce jest po prostu nudne, bo koledzy strzelają gole, a on nie ma nic do roboty. Przeszedł na środek obrony, a około dwunastego roku życia został napastnikiem. Gdyby nie piłka, chciałby grać w koszykówkę — jest fanem Dallas Mavericks i Luki Dončicia. Przy 195 centymetrach wzrostu miałby ku temu odpowiednie warunki.

W piłce jego wielkim idolem był Zlatan Ibrahimović. Šeško mówił „Guardianowi”, że oglądał praktycznie każde dostępne nagranie ze Szwedem, bo fascynowała go ta swoboda i umiejętność robienia na boisku rzeczy, których inni nawet nie próbowali. W Salzburgu miał też okazję z bliska obserwować Erlinga Haalanda, choć szybko zdecydował, że nie chce być „drugim Haalandem” i musi wypracować własny styl.

Ten styl zna już cała Premier League — połączenie wzrostu, siły fizycznej i zaskakującej szybkości, które od początku przyciągało skautów z największych klubów. Problem w tym, że United, z jednym zwycięstwem w pięciu ligowych meczach i dwunastym miejscem w tabeli, potrzebują tego stylu na boisku, a nie na sali rehabilitacyjnej.

Cesar zapytany, czy Šeško jest wystarczająco odporny psychicznie, żeby poradzić sobie z presją, nie miał wątpliwości. „Jest. To młody zawodnik i wszystko dzieje się w jego życiu niezwykle szybko, ale mentalnie już przełączył bieg. Takie dostosowania będą mu potrzebne również w przyszłości” — zakończył selekcjoner. Słoweniec i Manchester United potrzebują teraz przede wszystkim jednego: cierpliwości.

Źródła: Boštjan Cesar, Planet Nogomet, The People's Person

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie