Sommer przed powrotem na San Siro: „Było idealnie, ale teraz bronię barw Bruges”
Szwajcarski bramkarz, który przez trzy lata bronił bramki Interu, szykuje się na powrót do Mediolanu w barwach Bruges. Mówi o spokojnym życiu nad morzem, o finale z PSG, który wciąż siedzi w głowie, i o tym, że nie zamierza jeszcze wieszać rękawic na kołku.
Yann Sommer zadomowił się w Knokke, nadmorskim miasteczku w zachodniej Belgii, które przypomina mu rodzinną Szwajcarię. Jeździ rowerem na plażę i do ośrodka treningowego Club Bruges. To zupełnie inny rytm niż mediolański, ale 35-letni bramkarz wcale na zmianę nie narzeka. Wręcz przeciwnie.
W rozmowie z La Gazzetta dello Sport Sommer opowiedział, jak wyglądało pożegnanie z Interem. Kontrakt wygasł, a obie strony zgodziły się, że pora rozejść się w dobrym stylu. Żadnego dramatu, żadnego rozczarowania. Szwajcar zapewnia, że relacje z klubem są nadal doskonałe, a koszulkę z wężem na piersi wspomina z ogromnym sentymentem.
„Przez trzy lata byliśmy najlepsi we Włoszech i uważam, że Inter wciąż jest najlepszy. Lubiłem nasz styl gry, budowanie od tyłu. W Interze jest wiele meczów z niewielką liczbą interwencji, ale trzeba podejmować ważne decyzje, których wielu ludzi nie widzi. Ja zawsze starałem się być stały w formie.”
Nie unikał tematu krytyki, która towarzyszyła mu w Mediolanie, a teraz pojawia się też w Belgii. Traktuje ją jako nieodłączny element pracy bramkarza i mówi wprost, że ma dość siły, by ją przyjąć i iść dalej.
Kiedy rozmowa schodzi na najpiękniejsze wspomnienia z San Siro, Sommer nie musi długo szukać. Szalona noc z Barceloną w Lidze Mistrzów i dwie fety na otwartym autobusie po zdobyciu scudetto, otoczone, jak to ujął, „nieskończoną miłością” kibiców. Jest też druga strona medalu: przegrana w finale Champions League z Paris Saint-Germain. Ból minął, ale kontekst został.
„Przegranie finału Ligi Mistrzów to ogromne rozczarowanie, ale już nie boli tak jak wtedy. PSG był dużo bardziej wypoczęty od nas. Nic jednak nie odbierze nam dumy.”
Sommer nie ogranicza się do wspomnień. Z entuzjazmem mówi o nowym rozdziale w Bruges, klubie, który opiera się na zupełnie innym modelu niż Inter. Tutaj priorytetem jest rozwój młodych piłkarzy, a infrastruktura dorównuje europejskiej czołówce. Jednym z tych młodych talentów jest włoski napastnik Joaquín Tresoldi, o którym Szwajcar wypowiada się w superlatywach, widząc w nim przyszłość dużego europejskiego klubu.
Sam też nie zamierza kończyć kariery. Dopóki czuje motywację do treningów i poprawy, gra w bramce pozostaje tym, co kocha robić. Pytanie „dlaczego miałbym myśleć o zakończeniu?” zadaje retorycznie, ale brzmi w nim prawdziwe przekonanie.
Nie zabrakło słów o swoim następcy w bramce Interu. Josep Martínez trafił do Mediolanu i zdaniem Sommera radzi sobie dobrze, choć ciśnienie w takim klubie jest ogromne. Sommer nie zgadza się z ostrymi ocenami, jakie Hiszpan zbiera w mediach, i cieszy się, że Martínez doczekał się powołania do kadry.
Teraz nadchodzi moment, na który Sommer czekał od lata. Druga kolejka fazy ligowej Ligi Mistrzów i wyjście z tunelu na murawę San Siro, tym razem w niebiesko-czarnych barwach Bruges. Obraz stadionu, który „się przed tobą otwiera”, wciąż ma w głowie. Wie, że Inter ma klasę, by wygrać całe rozgrywki, ale zapowiada, że jego drużyna powalczy o niespodziankę.
„Kibicom Interu mówię: dziękuję za te trzy wspaniałe lata. Błędy, triumfy, niezapomniane noce — wrzucam tam wszystko. Ale wybaczcie, teraz bronię Bruges i chcę wygrać na San Siro.”