Martinez publicznie zaatakował władze Manchesteru United po klęsce z Atletico. Carrick reaguje
Po porażce 0:2 na Wanda Metropolitano w szatni Manchesteru United wybuchło. Lisandro Martinez nie gryzł się w język i otwarcie uderzył w zarząd klubu, a chwilę później Amad dorzucił własną tyradę. Michael Carrick stanął przed kamerami i musiał się do tego odnieść.
Manchester United wrócił z Madrytu z niczym. Porażka 0:2 z Atletico w Lidze Mistrzów to już piąty mecz z rzędu bez wygranej we wszystkich rozgrywkach, a jednocześnie najgorszy start sezonu od 40 lat. To jednak nie sam wynik okazał się największym tematem wieczoru.
Atletico objęło prowadzenie już w pierwszej minucie. Pablo Barrios wepchnął piłkę za linię po znakomitej akcji Alexa Baeny, a United od razu znalazło się pod ścianą. Tuż przed przerwą gospodarze mogli podwyższyć za sprawą Johnny'ego Cardoso, ale VAR anulował trafienie. W drugiej połowie czerwoni próbowali odwrócić losy spotkania, lecz w 67. minucie Leny Yoro wyleciał z boiska za faul ostatniej szansy na Jonathanie Davidzie. Grając w dziesiątkę, United nie miało już czym odpowiedzieć. Ademola Lookman dobił rywala, pakując piłkę do siatki z bliska.
To, co wydarzyło się po ostatnim gwizdku, zelektryzowało kibiców bardziej niż sam mecz. Lisandro Martinez nie wytrzymał i publicznie zjechał władze klubu. Argentyńczyk zarzucił zarządowi kompletną niekompetencję na rynku transferowym i pozostawienie Carricka bez odpowiedniego wzmocnienia kadry. Krótko potem Amad dorzucił własną ostrą wypowiedź, odsłaniając skalę frustracji panującej w szatni.
Carrick stanął przed kamerami Amazon Prime i został zapytany o słowa swojego obrońcy. „Nie widziałem tego. Po takim meczu przychodzisz tu, próbujesz coś wyciągnąć z tego spotkania, jesteś rozczarowany i możesz być emocjonalny” — odpowiedział trener. Dodał, że to nie jest odpowiedni moment na komentowanie, a najważniejsze teraz, żeby drużyna trzymała się razem i pracowała dalej.
O samym meczu Carrick mówił z mieszanymi uczuciami. Przyznał, że start był fatalny, ale w drugiej połowie jego zespół zaczął kontrolować grę. Nie krył frustracji z powodu czerwonej kartki dla Yoro, którą uznał za złą decyzję sędziego. „Czuliśmy, że ten mecz był do wygrania, i powinniśmy z niego wyciągnąć więcej” — podsumował.
Najbliższa okazja do przełamania serii to niedzielny wyjazd na Elland Road, gdzie United zmierzy się z Leeds.