3. kolejka Ligi Mistrzów: Como rozbiło Manchester United, trzy gole Realu w siedem minut
Debiutant rozgrywek prowadził 4:0 z angielskim gigantem, a na Bernabéu końcówka spotkania całkowicie odmieniła obraz wyniku. Środowe mecze dostarczyły danych, które warto rozłożyć na czynniki pierwsze.
Como potrzebowało zaledwie 120 sekund, żeby otworzyć wynik meczu z Manchesterem United. Nico Paz trafił w 2. minucie, a po przerwie Włosi przeprowadzili serię trzech goli w 27 minut (49., 57. i 76. minuta), rozbijając rywala do zera, zanim Joshua Zirkzee ustrzelił honorowe trafienie w doliczonym czasie. Wynik 4:1 dla debiutanta rozgrywek to jedno z największych zaskoczeń tej edycji.
Paz skończył mecz z dwoma golami i był zdecydowanie najgroźniejszym zawodnikiem na boisku. Warto zwrócić uwagę na rozkład bramek Como: pierwsza jeszcze przed rozgrzewką rywali, trzy kolejne skupione w intensywnym fragmencie drugiej połowy. United nie zdołał odpowiedzieć żadną bramką z gry. Taki wzorzec sugeruje całkowite załamanie się struktury defensywnej gości po stracie drugiego gola.
Na Bernabéu Real Madryt kontrolował spotkanie z RB Lipskiem, ale prawdziwy spektakl rozegrał się w końcówce. Bernardo Silva otworzył wynik tuż przed przerwą (44.), Arda Güler podwyższył w 52. minucie, a potem nastąpił siedmiominutowy huragan. Kylian Mbappé strzelił na 3:0 w 83. minucie, Tidiam Gomis odpowiedział dla Lipska dwie minuty później, a Yan Diomandé ustalił rezultat na 4:1 w 87. minucie. Trzy z czterech goli Realu padły po 44. minucie, co potwierdza schemat drużyny Carlo Ancelottiego, która systematycznie rozkręca się w drugich połowach.
Hit kolejki rozegrał się w Monachium. Bayern objął prowadzenie po golu Alphonso Daviesa (35.) wyrównującym trafienie Eberechi Eze z 25. minuty. Harry Kane z karnego dał gospodarzom prowadzenie 2:1 w 61. minucie, lecz Arsenal znalazł odpowiedź. Declan Rice wyrównał w 82. minucie.
Inter Mediolan potrzebował cierpliwości przeciwko Szachtarowi Donieck. Jedyna bramka padła dopiero w 77. minucie za sprawą Carlosa Augusto. Brak goli do tego momentu dobrze ilustruje charakter spotkania, w którym obie ekipy neutralizowały się taktycznie przez ponad godzinę.
Do niespodzianki doszło też w Lizbonie. Sporting objął prowadzenie już w 5. minucie po karnym Luisa Suáreza, ale LASK Linz odpowiedział szybko golem Christopha Langa w 15. minucie, a w drugiej połowie zdobył dwa kolejne trafienia (63. i 68. minuta). Suárez trafił jeszcze w 89. minucie, lecz było już za późno. Dwie bramki LASK w odstępie pięciu minut w drugiej połowie powtarzają schemat widoczny tego wieczoru w kilku meczach: zespoły traciły kontrolę nad spotkaniem w krótkich, intensywnych sekwencjach.
Galatasaray pokonało Lille na wyjeździe 4:2, z Victorem Osimhenem wśród strzelców. Club Brugge pewnie ograło RC Lens 3:0, Aston Villa uporała się z Vikingiem 3:1, a Real Betis minimalnie pokonał Feyenoord 1:0 po karnym Isco w 59. minucie.