Brorsson dementuje plotki o wypaleniu: „Byłem w szoku”

Piłkarz Rakowa dementuje doniesienia o wypaleniu: „Byłem w szoku”

Arvid Brorsson
Avatar użytkownika Maciej Ziółkowski
3 minuty czytania

Polski dziennikarz napisał, że szwedzki obrońca Rakowa Częstochowa jest niemal wypalony po dwóch przedsezonach z rzędu. Sam zawodnik twierdzi, że to ogromne nieporozumienie – i że czuje się znakomicie.

Arvid Brorsson odebrał telefon, przeczytał wiadomości od znajomych i rodziny – i nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył. Szwedzki środkowy obrońca Rakowa Częstochowa miał być, według doniesień polskich mediów, niemal wypalony fizycznie po dwóch intensywnych przygotowaniach do sezonu – najpierw we włoskiej Monzie, potem w Częstochowie. Informację podał dziennikarz portalu Meczyki Szymon Janczyk, a stamtąd przedostała się do Szwecji.

„Dostałem mnóstwo wiadomości od bliskich i znajomych, którzy pytali, jak się czuję. Nic z tego nie rozumiałem, a kiedy ktoś przysłał mi zrzut ekranu z artykułu, byłem w szoku. To było dziwne. Czuję się bardzo dobrze i jestem w bardzo dobrej formie fizycznej, ale z tego, co zrozumiałem, gdzieś nastąpił błąd w tłumaczeniu z polskiego na szwedzki” – powiedział Brorsson w rozmowie z podcastem Bollklubben, cytowanym przez portal Fotbollskanalen.

27-latek przyznał, że sam nie do końca wie, skąd wzięła się ta historia. „Właściwie sam nie wiem, co się stało – nie nauczyłem się jeszcze dobrze polskiego” – stwierdził ze śmiechem. Dziennikarz, który rozpowszechnił informację, skontaktował się z nim i przeprosił. Brorsson wyjaśnił, że nieporozumienie mogło wynikać z zamieszania organizacyjnego w klubie po serii zmian trenerskich. „Kiedy przyjechałem do Polski, był jeden trener, który brał udział w moim transferze, ale potem został zwolniony, bo nie awansowaliśmy w eliminacjach europejskich. Później było jeszcze dwóch szkoleniowców, zanim pojawił się ten obecny. Było chaotycznie, bez dwóch zdań” – relacjonował.

Szwed zwrócił też uwagę na fakt, który jego zdaniem najlepiej obala tezę o wypaleniu – w dwóch ostatnich kolejkach Ekstraklasy wychodził w podstawowym składzie Rakowa. „Dlatego uważam, że to wszystko jest tak niesamowicie dziwne” – podkreślił. Brorsson przypomniał, że latem przeszedł ciężkie przygotowania z Monzą, a po przyjeździe do Częstochowy klub tak bardzo chciał go mieć w kadrze, że zagrał już dzień po pierwszym treningu z drużyną – w przegranym meczu kwalifikacyjnym Ligi Konferencji z Hajdukiem Split. Od tamtej pory miał łącznie pięć spotkań.

„Od tego momentu byłem cały czas przy drużynie i grałem w większości meczów. Nie mam wpływu na to, że trener nie stawiał na mnie w wyjściowym składzie w każdym spotkaniu, ale informacje zwrotne z klubu na temat mojego zachowania i postawy w szatni są bardzo pozytywne. To się liczy na koniec dnia i czasem ważne jest, żeby powiedzieć, jak naprawdę wygląda sytuacja” – zakończył Brorsson.

Brorsson trafił do Rakowa w sierpniu po półtora roku spędzonym w Monzie, gdzie grał zarówno w Serie A, jak i w Serie B po spadku włoskiego klubu. Mierzący 193 cm obrońca wcześniej występował w szwedzkich klubach Örebro SK, Örgryte IS i Mjällby AIF. Raków po dziesięciu kolejkach Ekstraklasy zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem trzech punktów.

Źródła: Fotbollskanalen, Bollklubben, Szymon Janczyk (Meczyki), Stolica Sportu

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie