Piast Gliwice zaskoczył Widzew. „W pierwszej połowie nie chcieliśmy wysoko pressować”
Daniel Myśliwiec celowo zrezygnował z wysokiego pressingu, by zmylić rywala. Efekt? Pewne 2:1 z Widzewem Łódź i 16 punktów w tabeli Ekstraklasy. Na horyzoncie już starcie z Górnikiem Zabrze.
Piast Gliwice wrócił do wygrywania w zaskakujący sposób. W meczu z Widzewem Łódź (2:1) drużyna Daniela Myśliwca zastosowała taktyczny fortel, który kompletnie zdezorientował rywali.
Szkoleniowiec gliwiczan po meczu przyznał wprost, że świadomie zrezygnował z wysokiego pressingu w pierwszej połowie. Dlaczego? Bo spodziewał się, że trener Daniel Stolarski przygotuje Widzew właśnie na agresywną grę Piasta. Kiedy zamiast spodziewanej presji łodzianie napotkali cofnięty blok, ich decyzje stawały się wolniejsze. Plan Myśliwca zadziałał perfekcyjnie.
„Wbrew temu, do czego przyzwyczailiśmy kibiców, w pierwszej połowie nie chcieliśmy wysoko pressować. Spodziewałem się, że trener Stolarski dobrze wie, jak chcemy grać i że jego drużyna będzie trenowała grę pod pressingiem. Kiedy przeciwnik nie reaguje tak, jak ćwiczono, decyzje stają się wolniejsze” — tłumaczył Myśliwiec na konferencji pomeczowej.
Oba gole Piasta padły po zagraniach za linię obrony rywala, co trener uznał za potwierdzenie, że praca nad nowymi rozwiązaniami w przerwie reprezentacyjnej przyniosła efekt. Myśliwiec szczególnie docenił rolę swojego sztabu szkoleniowego, nazywając ich „ludźmi niewidocznymi”, którzy wykonali największą robotę w tygodniu przygotowań.
Co ciekawe, trener Piasta nie chciał się zatrzymywać na analizie tego, co wyszło. Zaznaczył, że przy dokładniejszych podaniach jego zespół mógł strzelić jeszcze więcej bramek. Jednocześnie nie zamierza tłumić pewności siebie piłkarzy i ich umiejętności gry kombinacyjnej.
Piast po tym zwycięstwie ma na koncie 16 punktów i patrzy już w kierunku najbliższego wyzwania. A to będzie coś naprawdę wielkiego — derby Górnego Śląska z Górnikiem Zabrze w 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy, 18 października o godzinie 12:15.
Myśliwiec nie krył entuzjazmu przed tym spotkaniem. „Myślę, że to może być jeden z lepszych meczów w Ekstraklasie. Obie drużyny wiedzą, co i w jaki sposób chcą grać. Mam nadzieję, że będzie to święto piłki. Dla takich spotkań zawsze chciało się być trenerem albo piłkarzem” — mówił szkoleniowiec Niebiesko-czerwonych, który rok temu potrafił zachować optymizm w trudniejszych okolicznościach, a teraz ma powody do jeszcze większej wiary w swój zespół.