[Wywiad] Mikulec o Łubiku: Jestem pewny, że trafi do reprezentacji

„Jestem w stu procentach pewny, że trafi do reprezentacji”. Mikulec wskazał zawodnika Wisły

Rafał Mikulec
fot. wislakrakow.com
Avatar użytkownika Maciej Ziółkowski
10 minut czytania

Marcel Łubik buduje pozycję w Wiśle Kraków, a Rafał Mikulec nie ma wątpliwości, że przed młodym bramkarzem wielka przyszłość. – Jestem w stu procentach pewny, że kiedyś trafi do pierwszej reprezentacji – mówi zawodnik Białej Gwiazdy. W rozmowie ze Stolicą Sportu opowiedział też o swojej drodze do Ekstraklasy, kontuzji i planach na przyszłość.

Miałeś 29 lat, kiedy zadebiutowałeś w Ekstraklasie. Wcześniej czułeś, że to marzenie się oddala?

– Szczerze mówiąc, kiedy grałem w Resovii w pierwszej lidze, czułem się tam bardzo dobrze. Jestem akurat z tamtych stron. Jeszcze parę lat temu nie myślałem, że trafię aż do Wisły Kraków, szczególnie patrząc na to, że spadłem do drugiej ligi.

Cieszę się bardzo, że tak się wszystko potoczyło i że Wisła Kraków się do mnie odezwała. Myślę, że przed kontuzją pokazywałem się z dobrej strony. Szkoda, że uraz się przydarzył, ale jestem już znowu gotowy do gry i głodny występów w Ekstraklasie. Mam nadzieję, że jeszcze dużo w niej zagram.

Mówiłeś w jednym z wywiadów, że już wcześniej mogłeś trafić do Ekstraklasy.

– W pewnym momencie zadzwoniła do mnie Warta Poznań. Nie była wtedy jeszcze pewna awansu do Ekstraklasy, bo wszystko działo się w trakcie sezonu. My z Resovią walczyliśmy natomiast o awans do pierwszej ligi. Ostatecznie awansowaliśmy z Resovią, a Warta wywalczyła promocję do Ekstraklasy.

Nie poszedłem wtedy do Warty i musiałem trochę dłużej poczekać na debiut w Ekstraklasie, ale na szczęście ostatecznie się udało.

Inne opcje? Byłem też cały czas w kontakcie z prezesem GKS-u Katowice. Miałem również testy medyczne w Niecieczy. Po nich, nie wiem dokładnie, co się stało, ale Termalica w ostatniej chwili ze mnie zrezygnowała. Zostałem więc jeszcze rok w Resovii, a później podpisałem kontrakt z Wisłą.

I wskoczyłeś do składu bardzo szybko.

– Zgadza się. Na pewno jakiś stresik był, ale kiedy wychodzi się na boisko, to już się o tym nie myśli. Nie byłem wcześniej w żadnym większym klubie, a w Krakowie od razu wskoczyłem na bardzo wysoki poziom, do miejsca, gdzie na każdym meczu jest po 30 tysięcy ludzi.

Początki były bardzo trudne. Zaczynaliśmy od pucharów i trochę zostałem rzucony na głęboką wodę. To, co wydarzyło się po odpadnięciu z Europy, było jednym z lepszych okresów w mojej karierze. Mam nadzieję, że teraz przede mną będzie już tylko lepszy czas.

Po spadku z Resovią liczyłeś na to, że od razu trafisz do takiego klubu jak Wisła i będziesz regularnie grał?

– Na pewno chciałem przyjść do Wisły z przytupem i grać od początku. Po rozmowach z prezesem wiedziałem, że przychodzę tutaj do rywalizacji. Na samym początku prezes powiedział mi, że będę pierwszym wyborem, ale nie mogłem się z tym czuć zbyt pewnie. Musiałem wywalczyć sobie miejsce w składzie.

Myślę, że od początku dobrze wyglądałem na treningach i trener Moskal mi zaufał. Praktycznie cały czas grałem w pierwszym składzie. Chyba tylko w jednym meczu w sezonie spędziłem 90 minut na ławce, a w dwóch kolejnych pauzowałem za kartki. Bardzo się cieszę, że tak się to wszystko ułożyło.

Później mówiłeś, że po kontuzji myślałeś, że to może być twój koniec w piłce. Rzeczywiście miałeś takie myśli? Pierwsze tygodnie musiały być bardzo trudne.

– Nie były proste. Od razu po kontuzji miałem też z tyłu głowy, że mój kontrakt kończy się za rok. Na moje szczęście trafiłem na bardzo dobrego człowieka, którym jest prezes Jarosław Królewski. Jeszcze tego samego dnia przyjechał do mnie do szpitala i powiedział, żebym się niczym nie martwił. Wiedział, że będzie to dla mnie ciężki okres, ale zapewnił mnie, że spokojnie przejdę operację i że klub przedłuży ze mną kontrakt.

Z tyłu głowy na pewno trochę mnie to uspokoiło. Nie ma też co ukrywać, że miałem za sobą dobry sezon i myślę, że bez kontuzji mogło to później wyglądać zupełnie inaczej. Być może teraz byłbym pierwszym wyborem. Kontuzja trochę pokrzyżowała moje plany i karierę, ale nie ma co patrzeć w tył. Trzeba patrzeć do przodu, walczyć każdego dnia i na każdym treningu, żeby być coraz lepszym i wrócić do pierwszego składu.

Jeśli chodzi o przedłużenie umowy, to nie każdy klub w Polsce w takiej sytuacji zachowałby się podobnie.

– Nie ma co ukrywać, że w Polsce jest mało takich klubów, w których nie wiadomo, czy zawodnik wróci do poziomu sprzed kontuzji, a mimo to dostaje takie wsparcie. Myślę, że to coś pięknego i mam nadzieję, że będzie coraz więcej drużyn, które będą tak traktować piłkarzy.

Chciałbym też podkreślić, że nie tylko ja zostałem tak potraktowany. Jest Bartek Jarosz, jest Bartek Talar i naprawdę wielu innych zawodników. Nie byłem tutaj żadnym wyjątkiem.

Po tych dwóch latach czujesz już większe przywiązanie do Wisły? To ogromny klub, a wspomniany gest z przedłużeniem kontraktu musiał mieć znaczenie.

– Oczywiście mogę powiedzieć, że Wisła jest dla mnie czymś więcej. Urodziło mi się dziecko w Krakowie, do tego dochodzi przedłużenie kontraktu w takim momencie, jaki nadszedł. Na pewno mam i będę miał duży sentyment do tego klubu. Cieszę się, że tutaj trafiłem i mam nadzieję, że zostanę jeszcze dłużej.

Czyli wyobrażasz sobie, że możesz zostać w Wiśle jeszcze pięć czy sześć lat?

– Myślę, że pięć czy sześć lat to bardzo dużo. Mój kontrakt kończy się w czerwcu i będę robił wszystko, żeby przedłużyć go na kolejne lata.

Na najwyższy poziom trafiłeś stosunkowo późno. Czujesz przez to dodatkowy głód? Każdy kolejny mecz w Ekstraklasie jest dla ciebie poniekąd spełnieniem marzeń?

– Tak. Jeżeli czeka się na Ekstraklasę praktycznie do 29. roku życia i w końcu udaje się do niej trafić w takim wieku, to pozostaje tylko cieszyć się każdym meczem. Chcę walczyć o powrót do pierwszego składu i wyciągnąć z tej Ekstraklasy maksimum.

Powrót do podstawowego składu Wisły to twój najważniejszy indywidualny cel?

– Myślę, że tak. Chcę cały czas pomagać drużynie i starać się być lepszym. Oczywiście chciałbym w każdym meczu wyglądać bardzo dobrze, ale tak jak powiedziałem wcześniej — pierwszym celem jest powrót do pierwszego składu.

Masz jakieś kolejne marzenia? Chciałbyś w przyszłości spróbować sił za granicą albo trafić do reprezentacji?

– Na ten moment nie wybiegam aż tak daleko. Dopiero wróciłem do pełni zdrowia i chciałbym na razie skupić się na Wiśle. Jeszcze raz powtórzę: chcę wrócić do pierwszego składu i pokazać, na co mnie stać w Ekstraklasie.

Jak układa ci się współpraca z trenerem Mariuszem Jopem?

– Współpracuje nam się bardzo dobrze i mamy dobre relacje. Wiem też, na czym stoję. Rozmawiałem z trenerem po kontuzji, a także po powrocie do treningów. Powiedział mi, że brakuje mi minut i że muszę schodzić do drugiej drużyny, żeby się odbudowywać.

Co tu więcej dodać? Ogólnie miałem dobre relacje z trenerem przed kontuzją i po niej również się nie zmieniły.

Marcel Łubik. Widzisz w nim cechy, które sprawią, że może kiedyś trafić do pierwszej reprezentacji Polski?

– Ogólnie jestem przekonany, że trafi do pierwszej reprezentacji Polski. Nigdy w życiu nie widziałem zawodnika, który jest aż tak bardzo pewny siebie. Na boisku dyryguje całą drużyną, a w szatni również jest bardzo ważną postacią. Jest naprawdę świetnym gościem. Jest wypożyczony z Bundesligi, a mimo to pozostaje normalnym człowiekiem i nie zachowuje się jak żadna gwiazda.

Jak już wcześniej powiedziałem, jestem w stu procentach pewny, że kiedyś trafi do pierwszej reprezentacji.

A ktoś z Wisły ma jeszcze szanse na powołanie?

– Kacper Duda to również bardzo dobry zawodnik. Tak jak Kuba Krzyżanowski, z którym rywalizuję. Odkąd wrócił z Włoch, moim zdaniem bardzo się rozwinął i myślę, że też ma bardzo duże szanse, żeby trafić do reprezentacji.

A co z Angelem Rodado? Można już chyba powiedzieć, że powoli staje się legendą Wisły.

– Myślę, że on już jest legendą Wisły. To świetny zawodnik i świetny kolega w szatni. Odkąd tutaj jestem, nigdy nie odbiła mu sodówka. Każdego traktuje tak samo.

Dużo mówi się o tym, że przyjechał do Polski nie tylko po to, żeby zarabiać pieniądze. Nauczył się języka polskiego, dużo mówi i dużo rozumie. Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że to topowy gość. Ciężko znaleźć w Polsce zawodnika, który jest aż tak przywiązany do klubu, a dodatkowo jeszcze uczy się języka.

Jordi Sanchez. Jesteś zaskoczony jego postawą? Wokół jego transferu i celebracji po golach dla Pogoni dużo się mówiło. Raczej nie będzie miał łatwego życia, jak przyjedzie na mecz do Wisły.

– Nie ma co ukrywać, że nie będzie miał łatwego życia. Trochę mu tego współczuję. Ciężko mi powiedzieć, jaka dokładnie była ta oferta, ale myślę, że była dużo lepsza. Ma prawie 32 lata, wiek też go goni. Nie chcę się jednak za bardzo na ten temat wypowiadać.

Na koniec spójrzmy na sytuację w tabeli. Czwarte miejsce, 17 punktów, niewielka strata do wicelidera. W szatni pojawiają się już marzenia, żeby nie tylko spokojnie utrzymać się w Ekstraklasie, ale powalczyć o coś więcej, na przykład o miejsce w czołowej piątce?

– Trener za każdym razem mówi nam, żebyśmy patrzyli przede wszystkim na najbliższy mecz. Każdy z zawodników wie jednak, jaką mamy kadrę i jakich mamy piłkarzy. Po prostu każdy w to wierzy.

Początek sezonu bardzo dobrze nam się ułożył i chcemy cały czas to kontynuować. Widać też, że w Ekstraklasie każdy może wygrać z każdym. Teraz jedziemy na Legię i w głowach mamy tylko zwycięstwo.

Jak reagujesz na całe zamieszanie związane z niewpuszczeniem kibiców Wisły na stadion Legii? Pojawiają się kolejne komunikaty i oświadczenia, sporo dzieje się wokół tego meczu.

– Trochę się dzieje. Szkoda, że nie będzie naszych kibiców, ale to już bardziej musi działać tzw. góra. Myślę, że Legia nie będzie pewnie jedynym klubem, który będzie chciał w ten sposób postąpić.

Ciężko mi jednak powiedzieć coś więcej, bo nawet tego wszystkiego dokładnie nie śledziłem. Wiem tylko, że nasi kibice nie będą mogli jechać. Nie mam pojęcia, jak to się zakończy i czy Legia dostanie jakąś karę finansową albo punktową.

Mam nadzieję, że będzie jak najmniej takich drużyn, które będą robiły Wiśle pod górkę, i że nasi kibice będą mogli jeździć na każdy mecz i wspierać nas również na wyjazdach.

Statystyki zawodnika (sezon) dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie