Iga Świątek zdecydowanie lepsza od Magdaleny Fręch w Wuhan

Iga Świątek pokonuje Magdalenę Fręch w Wuhan

Iga Świątek
fot. Like tears in rain, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
3 minuty czytania

Już od pierwszych piłek widać było, że Magdalena Fręch nie zamierza oddać pola Idze Świątek bez walki. Łodzianka przełamała raszyniankę przy piątej okazji i wyszła na prowadzenie 2:0. Jednak z biegiem czasu przewaga aktualnej dziewiątej rakiety świata była coraz wyraźniejsza. Świątek zredukowała liczbę pomyłek i wrzuciła wyższy bieg, rozpoczynając pociąg zwycięskich gemów. Maratoński, 64-minutowy pierwszy set był teatrem zwrotów akcji i solidnych wymian, ale to faworytka awansowała dalej po efektownym zamknięciu spotkania 6:2, 6:1.

W chińskim Wuhan kibice nie doczekali się sensacji – Iga Świątek bez większych problemów pokonała Magdalenę Fręch 6:2, 6:1 i bezpiecznie weszła do trzeciej rundy turnieju WTA 1000. Choć ostateczny wynik wydaje się jednostronny, pierwsze minuty rywalizacji pokazały, że Fręch zamierza powalczyć o coś więcej niż tylko honorowego seta.

Otwarcie pojedynku przypominało szachową rozgrywkę. Pierwszy gem trwał aż 12 minut, a Fręch korzystała z błędów Świątek, która nie mogła znaleźć odpowiedniego rytmu. Po piątym break poincie łodzianka zdobyła przełamanie, a chwilę później utrzymała własny serwis, wychodząc na prowadzenie 2:0.

Jednak bardzo szybko to Świątek przejęła inicjatywę. Poprawiła regularność uderzeń, ograniczyła niewymuszone błędy – dość napisać, że po dwóch pierwszych gemach miała ich już 11, lecz w dalszej części pierwszego seta pomyliła się tylko trzykrotnie. Przyniosło to efekt: najpierw obroniła dwa break pointy i utrzymała swój serwis, a później sama odpowiedziała przełamaniem na 2:2.

Od tej pory Fręch musiała gonić wynik. Uderzenia Świątek nabrały precyzji – bekhend, forhend, a nawet woleje lądowały blisko linii. Kolejne przełamania w szóstym i ósmym gemie pozwoliły jej zakończyć pierwszego seta wynikiem 6:2, choć cała partia trwała aż 64 minuty. W tej fazie spotkania wyraźnie było widać przewagę doświadczenia i opanowania u raszynianki.

W drugiej części meczu faworytka już nie dała się zaskoczyć. Świątek grała z rozmachem, pewnie wchodziła w wymiany, a Fręch przy bardzo mocnych returnach rywalki nie była w stanie wypracować sobie szans. Po przełamaniach w drugim i czwartym gemie Iga prowadziła 4:0 i nawet jedyne odrobione przełamanie przez łodziankę nie odmieniło przebiegu seta. Seria 10 wygranych gemów musiała w końcu się zakończyć – Fręch zdobyła jeszcze jednego gema, ale przy stanie 5:1 Świątek domknęła mecz w błyskawicznym tempie, wykorzystując pierwszą piłkę meczową.

Iga Świątek - Magdalena Fręch 6:2, 6:1

Źródło: Stolica Sportu

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie