Fenomenalny powrót Mai Chwalińskiej w WTA Wuhan. Z 1:6 na zwycięstwo
Maja Chwalińska pokazała wielki charakter w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Wuhan. Po katastrofalnym starcie i przegranym pierwszym secie 1:6 z Marie Bouzkovą, Polka znalazła w sobie siły na niesamowity powrót. Dwa kolejne sety wygrała identycznie 6:1, choć na początku spotkania nic nie wskazywało, że to ona będzie świętować awans. Decydująca regularność i odporność psychiczna przesądziły o sukcesie.
Maja Chwalińska nie zaczęła spotkania ze stuprocentową koncentracją. Już w pierwszym secie turnieju WTA 1000 w Wuhan rywalka, Marie Bouzkova, bezlitośnie to wykorzystała. Chociaż to Chwalińska pierwsza wypracowała break pointa, Czeszka wyratowała się asem serwisowym. Później, przy break poincie dla Bouzkovej, siatka pomogła czeskiej tenisistce, a seria błędów ze strony Polki sprawiła, że po chwili było już 1:5. Bouzkova dokończyła dzieła asem i zamknęła seta 1:6.
Druga partia zaczęła się odresztą równie nerwowo, lecz tym razem Chwalińska wytrzymała ciśnienie. Przełamała rywalkę po podwójnym błędzie serwisowym przy trzech wypracowanych break pointach (1:3), a następnie popisała się skrótem, ratując dwa break pointy przy własnym serwisie. Utrzymując przewagę, Polka zdołała jeszcze raz odebrać podanie Czeszce i po efektownym lobie doprowadziła do stanu 5:1, by chwilę później domknąć seta.
W decydującym secie Chwalińska nie zostawiła złudzeń. Już na otwarcie wymusiła błąd rywalki i zdobyła przewagę przełamania, a w trzecim gemie zachwyciła skutecznością przy siatce. Bouzkova próbowała wrócić do gry, lecz kolejny raz nie utrzymała serwisu, przegrywając wymianę na równowadze. Naszej tenisistki nie wybiły nawet kłopoty ze sznurówką — szybko wróciła do gry i serwując do zera postawiła kropkę nad i. Ostatni gem to pokaz frustracji Czeszki, która kolejnymi błędami praktycznie oddała mecz.
Chwalińska po raz pierwszy gra w Wuhan na tak wysokim poziomie i już jest w trzeciej rundzie. O awans do ćwierćfinału zawalczy z Ivą Jović lub Dajaną Jastremską.
Maja Chwalińska - Marie Bouzkova 1:6, 6:1, 6:1