Chwalińska rozbiła Olijnikową i jest w ćwierćfinale turnieju w Singapurze
Zaledwie 59 minut potrzebowała Maja Chwalińska, by zakończyć rywalizację z Oleksandrą Olijnikową. Ukrainka popełniła w tym meczu 33 niewymuszone błędy i nie znalazła sposobu na regularną grę Polki.
Pierwszy set trwał 26 minut. Maja Chwalińska zamknęła go na zero. W całym spotkaniu straciła jeden gem. Finalistka tegorocznego Rolanda Garrosa kompletnie zdominowała drugą rundę halowego turnieju WTA 500 w Singapurze, rozprawiając się z Oleksandrą Olijnikową 6:0, 6:1.
Jedyny moment niepewności pojawił się w gemie otwarcia, gdy Chwalińska musiała bronić podania. Wygrała go do 40, ale wymagało to kilku dobrych wymian. Potem jednak Polka przeszła w tryb pełnej kontroli. Grała niezwykle regularnie, urozmaicając akcje skrótami, które zmuszały Olijnikową do ciągłego ruchu po korcie. Przełamania przyszły w drugim i czwartym gemie, a przy stanie 5:0 piąta rakieta turnieju miała już piłki setowe. Trzeciej nie zmarnowała. Ukrainka zakończyła partię podwójnym błędem serwisowym.
Statystyki pierwszego seta mówią wszystko o dysproporcji poziomu. Chwalińska zdobyła 25 z 33 rozegranych punktów. Zanotowała sześć uderzeń wygrywających przy zaledwie trzech niewymuszonych błędach. Olijnikowa? Pięć winnerów i aż 17 pomyłek.
Początek drugiej partii sugerował, że Ukrainka wróciła na kort z innym nastawieniem. Ograniczyła błędy, zaczęła agresywniej odpowiadać i przełamała Chwalińską w gemie otwarcia. Był to jednak jedyny gem, który udało jej się wygrać w całym meczu.
Polka błyskawicznie odrobiła stratę breaka. Cierpliwie prowadziła wymiany, czekając aż rywalka zacznie się mylić. I Olijnikowa rzeczywiście wróciła do starych nawyków. Niewymuszone błędy posypały się seriami, a Chwalińska konsekwentnie to wykorzystywała. Przełamania w drugim, czwartym i szóstym gemie złożyły się na wynik 5:1. Przy piłce meczowej Polka popisała się precyzyjnym forhendem po krosie, który trafił idealnie w narożnik kortu.
Całe spotkanie trwało 59 minut. Chwalińska zakończyła je z bilansem 10 uderzeń wygrywających i siedmiu niewymuszonych błędów. Po drugiej stronie siatki proporcje wyglądały dramatycznie: siedem winnerów przy 33 pomyłkach. Z 71 rozegranych punktów aż 51 padło łupem Polki.
Dla Chwalińskiej to drugie spotkanie z Olijnikową w karierze. W 2024 roku pokonała ją w turnieju WTA 125 w brazylijskim Florianopolis 7:6(1), 6:1. Tamten mecz był zdecydowanie bardziej wyrównany.
W piątkowym ćwierćfinale singapurskiej imprezy rozstawiona z piątką Polka zmierzy się z czwartą rakietą turnieju, Belgijką Elise Mertens.