Tottenham obniżył cenę za Richarlisona
134 występy, 32 bramki, 15 asyst i zerowe szanse na grę pod wodzą Roberto De Zerbiego. Richarlison gra dziś z rezerwami U-21, a jego wycena spadła do ułamka kwoty, którą Spurs zapłacili za niego Evertonowi.
Richarlison trafił do Tottenhamu jako zawodnik o uznanej pozycji w Premier League, ale jego przygoda na White Hart Lane zamyka się w liczbach, które trudno uznać za satysfakcjonujące: 32 bramki i 15 asyst w 134 spotkaniach. To średnia rzędu 0,24 gola na mecz, wyraźnie poniżej standardu oczekiwanego od podstawowego napastnika w klubie z ambicjami na czołową szóstkę ligi.
Teraz Spurs wycenili go na zaledwie 10 milionów euro. Kwota ta stanowi ułamek tego, co klub zainwestował w sprowadzenie Brazylijczyka z Evertonu, i jasno pokazuje skalę deprecjacji jego wartości rynkowej. Kontrakt 29-latka wygasa w czerwcu, więc zarząd stoi przed prostym rachunkiem: sprzedać zimą za niewielkie pieniądze albo stracić go za darmo latem.
Kluczowy kontekst stanowi postawa Roberto De Zerbiego, który we wrześniu nie pozostawił żadnych wątpliwości. „Nawet jeżeli Richarlison będzie w pełni sił i będziemy mieli problemy kadrowe, to i tak nie zamierzam go powoływać. Zarówno na mecze ligowe, jak i te w pucharach” — powiedział szkoleniowiec. To zdanie przekłada się na twarde dane: Richarlison nie figuruje w składzie zgłoszonym do rozgrywek Premier League. Zero minut, zero szans.
Jedyną przestrzenią do gry pozostała drużyna U-21. W meczu z Cheltenham Town Brazylijczyk strzelił gola, co jednak w kontekście jego doświadczenia i zarobków trudno traktować jako miernik formy. To raczej próba utrzymania minimalnej sprawności fizycznej przed potencjalnym transferem.
Latem Tottenham próbował już się go pozbyć. Spekulowano o włączeniu Richarlisona w transakcję sprowadzającą Ilimana Ndiaye'a z Evertonu, ale negocjacje nie doszły do skutku. Brak chętnych przy wyższej wycenie zmusił klub do korekty oczekiwań w dół.