Ruch Lwów pozywa Lechię Gdańsk przed FIFA. Żąda 700 tysięcy euro
Niedoszły transfer Witalija Romana zamienił się w międzynarodowy spór. Ukraiński klub twierdzi, że gdańszczanie podpisali dokumenty, ale nie zapłacili ani złotówki i nie zarejestrowali piłkarza. Teraz domaga się pełnej kwoty przed Izbą ds. Statusu Zawodników FIFA.
Kluby miały porozumienie, podpisane dokumenty i ustaloną kwotę. Zabrakło jednego: pieniędzy i formalnego zgłoszenia. Ruch Lwów złożył pozew do Izby ds. Statusu Zawodników FIFA, domagając się od Lechii Gdańsk 700 tysięcy euro za zerwany de facto transfer Witalija Romana.
Sprawa sięga początku 2025 roku. Jak podał portal iGol.pl, Lechia i Ruch dogadały się w sprawie rocznego wypożyczenia napastnika z obowiązkiem wykupu. Łączny koszt operacji miał wynieść właśnie 700 tys. euro. Dokumenty zostały podpisane przez obie strony, ale dalej nic się nie potoczyło zgodnie z planem. Gdański klub nie uregulował pierwszej raty w wyznaczonym terminie, nie złożył też wniosku rejestracyjnego na specjalnej platformie FIFA. Roman nigdy nie został zgłoszony do gry w barwach Lechii.
Dla Ruchu skutki były wymierne. Ukraińcy argumentują, że przez działanie polskiego klubu stracili możliwość sprzedaży zawodnika do innego zespołu w tamtym oknie transferowym. Oprócz 700 tys. euro podnoszą roszczenie o 100 tys. euro kary umownej, która miała obowiązywać za przekroczenie uzgodnionego terminu płatności.
Lechia broni się inaczej. Klub stoi na stanowisku, że dotrzymał zapisów umowy, a powodem wycofania się z transakcji była słaba dyspozycja Romana na treningach. Według informacji dziennikarza Piotra Potępy z iGol.pl sprawa jest już oficjalnie rozpatrywana przez FIFA.
Sam Roman rozstał się z Ruchem Lwów dopiero latem tego roku, przechodząc do ŁNZ Czerkasy za 250 tys. euro. Czerkasy zajmują obecnie siódme miejsce w ukraińskiej ekstraklasie. Kwota, jaką Ukraińcy ostatecznie uzyskali za piłkarza, jest ponad dwuipółkrotnie niższa od tej, którą miała zapłacić Lechia.