Real Madryt i FC Barcelona czekają na Haalanda po wyroku ws. Man City

Real Madryt i FC Barcelona czekają na Haalanda. Transfer coraz bardziej realny

Erling Haaland
fot. Bryan Berlin, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Manchester City uznany winnym 114 ze 115 zarzutów finansowych. Przyszłość klubu stoi pod znakiem zapytania, a wraz z nią los największej gwiazdy drużyny. Erling Haaland, najszybszy strzelec 50 bramek w historii Ligi Mistrzów, może niebawem stanąć przed wyborem między dwoma hiszpańskimi gigantami.

Erling Haaland ma kontrakt z Manchesterem City do 2034 roku. W normalnych okolicznościach temat odejścia w ogóle nie powinien się pojawić. Tyle że okoliczności normalne nie są.

Manchester City został uznany za winnego 114 ze 115 zarzutów dotyczących naruszeń przepisów finansowych Premier League. Klub czeka kara, której wymiar wciąż pozostaje nieznany. W grę wchodzi sankcja finansowa, odjęcie punktów, a w najgorszym scenariuszu nawet degradacja z najwyższej klasy rozgrywkowej i utrata mistrzowskich tytułów. To sytuacja, w której zawodnicy mogą zacząć szukać wyjścia. A na Haalanda chętnych nie brakuje.

Dziennik Marca wskazuje dwa kluby, które realnie mogą sięgnąć po norweskiego napastnika: Real Madryt i FC Barcelona. Królewscy interesowali się 26-latkiem jeszcze w czasach Borussii Dortmund. Problem polega na tym, że obecny skład ofensywny Realu jest już przepełniony gwiazdami. Kylian Mbappe, Vinicius Junior, Jude Bellingham. Żeby Haaland trafił na Santiago Bernabéu, jeden z tej trójki musiałby odejść.

Bliżej wydaje się FC Barcelona. Agent Haalanda, Rafaela Pimenta, utrzymuje bardzo dobre relacje z prezesem Joanem Laportą. Katalończycy od dłuższego czasu szukają klasycznej dziewiątki, która w przyszłości zastąpi Roberta Lewandowskiego. Pozostaje fundamentalne pytanie: czy Blaugranę stać na utrzymanie zawodnika tego kalibru?

Sam Haaland to postać, której historia wykracza daleko poza boisko. Urodził się w Leeds, gdy jego ojciec Alf-Inge grał w tamtejszym klubie, ale jako czterolatek wrócił z rodziną do Norwegii. Dorastał w niewielkim Bryne, gdzie stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Już jako pięciolatek dał znać o swoim talencie sportowym, ustanawiając światowy rekord w skoku w dal z miejsca dla swojej grupy wiekowej. Wynik? 1,63 metra. Rekord ten do dziś jest mu oficjalnie przypisywany.

Od dziecka miał jedno podejście do gry: dostać piłkę za linię obrony i strzelić gola. Ta filozofia przyniosła efekty trudne do podważenia. Haaland został najszybszym piłkarzem w historii Ligi Mistrzów, który zdobył 50 bramek, potrzebując do tego zaledwie 49 spotkań. Jego fascynacja tymi rozgrywkami sięga zresztą lat młodzieńczych. W jednym z wywiadów dla UEFA przyznał, że ustawiał sobie hymn Champions League jako budzik.

Co ciekawe, zanim piłka zdominowała jego życie, Haaland miał epizod muzyczny. Wraz z przyjaciółmi założył grupę rapową Flow Kingz i nagrał utwór, który trafił do sieci. Muzyka szybko ustąpiła jednak miejsca sportowi.

Mimo lat spędzonych poza rodzinnym miastem Haaland pozostaje mocno związany z Bryne. Wspiera lokalną społeczność, przekazując dzieciom sprzęt piłkarski i angażując się w inicjatywy promujące czytelnictwo. To detale, które rzadko pojawiają się przy okazji transferowych spekulacji, ale mówią sporo o człowieku, o którego walczą teraz dwa największe kluby w Hiszpanii.

Decyzja, jeśli rzeczywiście zapadnie, będzie jedną z najgłośniejszych w ostatnich latach. Haaland w Barcelonie albo Haaland w Realu. Każdy z tych wariantów zmienia układ sił w europejskiej piłce.

Źródła: Marca, Goal.pl

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie