Malen o życiu w Romie: „Strzelę więcej goli niż Lautaro”
Donyell Malen rzucił rękawicę napastnikowi Interu, opowiedział o treningach Gasperiniego, przy których niektórzy zawodnicy wymiotowali z wysiłku, i zdradził, co różni Serie A od Premier League. Holender nie ukrywa, że w Rzymie czuje się we właściwym miejscu.
Donyell Malen trafił do Romy zimą i błyskawicznie stał się jednym z najskuteczniejszych napastników Serie A. W rozmowie z podcastem „Tutto in Piazza” Corriere dello Sport Holender opowiedział o swoich pierwszych miesiącach w Rzymie, relacji z trenerem i ambicjach strzeleckich.
Zapytany o chemię z Paulo Dybalą, Malen nie wahał się ani chwili. „Od pierwszego, może drugiego wspólnego treningu” – powiedział. „Czasem to ja dobrze się ustawiam, innym razem to on zagrywa doskonałą piłkę. Staramy się to wykorzystywać, żeby być groźni w meczach.”
Odejście z Aston Villi było jego decyzją, nie Unaia Emery'ego. „Chciałem grać. Chciałem być w drużynie, w której mogę wychodzić na boisko w każdy weekend i mieć ważną rolę” – wyjaśnił. Roma spełniła te oczekiwania. „Czuję duże zaufanie ze strony trenera i kolegów. Wszystkie te czynniki razem tworzą idealne warunki, żeby dawać z siebie maksimum.”
Sporo miejsca w wywiadzie zajął temat Gian Piero Gasperiniego. Za czasów Atalanty krążyły opowieści, że podczas pierwszych sesji treningowych niektórzy piłkarze wymiotowali ze zmęczenia. Malenowi to się nie przydarzyło, ale przyznał wprost: „Treningi są naprawdę bardzo ciężkie. Dlatego nauczyłem się słowa «stanco». Gasperini nie żartuje, ale to dobre dla drużyny. Wszyscy są w formie, a ja czuję się fizycznie świetnie.”
Holender zdradził też kulisy zachowania szkoleniowca po meczach. Nie widział, żeby Gasperini rzucał krzesłami ze złości, ale z radości – owszem. „Po wygranej z Parmą był niesamowicie szczęśliwy w szatni. W pewnym momencie niemal rzucił stołem. To było bardzo zabawne” – wspominał z uśmiechem. O trenerze mówił z szacunkiem: „Jest bardzo szczery. Zawsze wiesz, co myśli, bo nie kłamie i niczego nie ukrywa.”
Malen porównał też dwa ligi, które poznał od podszewki. „W Anglii nie jest tak gorąco, więc można grać w bardzo wysokim tempie, z ciągłymi zmianami stron jak w ping-pongu. Tutaj, gdy latem jest czterdzieści stopni, trzeba czasem zwolnić” – tłumaczył. Większą różnicę widzi jednak w filozofii gry. „We Włoszech niektóre drużyny potrafią bronić w piątkę i ustawiać bardzo zwarty blok, który trudno przebić. W Anglii gra się bardziej jeden na jednego, mecze są bardziej otwarte.”
Na koniec padło pytanie o wyścig o koronę króla strzelców i rywalizację z Lautaro Martínezem. Malen nie uciekał od tematu. „Kibice Romy chcą wiedzieć, czy strzelę więcej goli niż Lautaro? Powiedziałbym, że tak” – rzucił, po czym zastrzegł: „Ale nie skupiam się wyłącznie na golach. Chcę pomagać tej drużynie i temu klubowi. Piłkarz może zrobić dla zespołu dużo więcej niż tylko strzelać.” Zapytany o przewagę Argentyńczyka, odpowiedział krótko: „To świetny zawodnik, strzelił mnóstwo goli w Serie A. Główna różnica między nami to doświadczenie.”