Brzęczek bierze klęskę we Włoszech na siebie
Selekcjoner polskiej kadry U-21 po najwyższej dotąd przegranej przyznał wprost, że część jego decyzji personalnych okazała się chybiona. Szanse na bezpośredni awans na EURO stopniały.
Pescara okazała się dla polskiej kadry U-21 miejscem bolesnej lekcji. Biało-czerwoni przegrali z Włochami aż 2:6, a Jerzy Brzęczek zaliczył pierwszą porażkę w roli selekcjonera młodzieżówki.
Rozmiar przegranej zaskoczył, ale sam Brzęczek nie szukał wymówek. Przed meczem zdecydował się na kilka roszad w składzie względem poprzedniego spotkania. Od początku na boisku pojawili się między innymi Wojciech Mońka i Daniel Bąk, natomiast Daniel Mikołajewski niespodziewanie rozpoczął na ławce rezerwowych. Jak się okazało, zmiany te nie wypaliły.
Szkoleniowiec otwarcie przyznał, że sam ponosi odpowiedzialność za rezultat. Jak wyjaśnił, w przypadku Mońki wątpliwości nie dotyczyły poziomu piłkarza, lecz faktu, że drużyna trenowała przez dziesięć dni w innym ustawieniu. Mimo to Brzęczek zaznaczył, że samej decyzji o wystawieniu Mońki nie żałuje. Gorzej ocenił natomiast ogólny pakiet zmian, których dokonał. „Troszeczkę przedobrzyłem” — tak podsumował swoje wybory.
Po sześciu straconych golach sytuacja w tabeli grupy eliminacyjnej mocno się skomplikowała. Polacy wciąż mają matematyczne szanse na bezpośredni awans na mistrzostwa Europy, ale ich realizacja zależy od wtorkowych wyników pozostałych drużyn. Znacznie bardziej realnym scenariuszem wydają się w tym momencie baraże.