Bayern sensacyjnie zremisował z Vikingiem 3:3. Niezrozumiały Olise antybohaterem
Bayern Monachium prowadził już 3:2 w Norwegii, ale Michael Olise rzucił piłką w rywala, obejrzał drugą żółtą kartkę i opuścił boisko. Viking wykorzystał przewagę i wyrwał remis w doliczonym czasie.
Viking Stavanger sprawił jedną z największych niespodzianek wtorkowej kolejki Ligi Mistrzów, remisując u siebie z Bayernem Monachium 3:3. Kluczowym momentem okazało się zachowanie Michaela Olise, którego niesportowy gest kosztował mistrzów Niemiec punkt.
Norwegowie zaskoczyli faworyta już w 2. minucie. Po centrze Zlatko Tripicia głową trafił Gianni Stensness, otwierając wynik spotkania. Bayern próbował odpowiedzieć, Luis Diaz i Harry Kane mieli dobre okazje, ale Viking w 38. minucie zadał kolejny cios. Peter Christiansen wykończył podanie prostopadłe Erika Bottheima i do przerwy było 2:0.
Po zmianie stron Bayern ruszył do odrabiania strat. Najpierw Kane zamienił na gola rzut karny podyktowany po interwencji VAR, a w 60. minucie Anglik główką z bliskiej odległości wyrównał na 2:2. Jedenaście minut później Konrad Laimer wyłożył piłkę Diazowi, który wyprowadził Bayern na prowadzenie 3:2.
Dwie minuty po golu Kolumbijczyka na boisku zrobiło się gorąco. Olise sfaulował Henrika Heggheima i obejrzał żółtą kartkę, a tuż po niej wdał się w utarczkę z Tripiciem i rzucił w niego piłką. Arbiter bez wahania pokazał drugą żółtą, a Francuz musiał opuścić murawę. Viking natychmiast poczuł krew. W 90. minucie Norwegowie ruszyli z kontrą po stracie Bayernu, a Herman Johan Haugen główką ustalił wynik na 3:3.