Trener Lecha po remisie z Sunderlandem. „Wydaje mi się, że daliśmy radę”
Po dwóch klęskach 0:4 w Lidze Europy poznaniacy wreszcie wyszli z meczu bez poczucia kompromitacji. Remis z Sunderlandem może okazać się punktem zwrotnym, choć trener Lecha nie ukrywa, że droga do fazy pucharowej wciąż jest wyboista.
Leo Bengtsson trafił do siatki w 70. minucie i uratował Lechowi Poznań remis 1:1 z Sunderlandem w czwartkowym meczu Ligi Europy. Dla poznańskiego klubu to pierwszy punkt w tych rozgrywkach po dwóch bolesnych porażkach 0:4.
Mecz zaczął się od schematu, który kibice Kolejorza znają aż za dobrze. Kolejny prosty błąd w defensywie i stracony gol. Tym razem jednak drużyna Nielsa Frederiksena nie rozpadła się po ciosie. Wręcz przeciwnie. Lech wyrównał grę i w drugiej połowie wykorzystał swoją szansę.
„Uzyskanie przynajmniej remisu w dzisiejszym meczu było dla nas bardzo ważne. Spotkanie było bardzo wyrównane, obie drużyny miały swoje szanse i każda z nich mogła ostatecznie wygrać” — ocenił Frederiksen na konferencji prasowej. Duńczyk nie ukrywał satysfakcji, choć zachęcał do pokory. Przypomniał, że przed tym meczem jego zespół dwukrotnie przegrał różnicą czterech bramek.
Trener Lecha zwrócił uwagę na przepaść w intensywności między polską ligą a Premier League. „Drużyny z Premier League są przyzwyczajone do gry w szybszym tempie i z większą intensywnością, potrafią wywierać bardzo silny pressing. Oczywiście jest to dla nas trudne, ponieważ nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej gry, ale wydaje mi się, że daliśmy radę” — stwierdził.
Co ciekawe, Frederiksen porównał czwartkowy występ do meczu z Crystal Palace, który Lech przegrał 0:4. Jego zdaniem gra drużyny nie była wówczas zła, ale rywale bezlitośnie karali każdy błąd. Przeciwko Sunderlandowi Lech popełnił tylko jeden poważny błąd. „Reakcja zespołu na ten wczesny cios bardzo mi się podobała. Może nie był to nokaut, ale z pewnością mocne uderzenie” — przyznał szkoleniowiec.
Frederiksen nie omieszkał też wspomnieć o stanie murawy na stadionie przy Bułgarskiej. „Jeśli drużyna stawia na grę piłką, to naturalnie chciałaby występować na lepszej murawie. Obecnie stan boiska jest bardzo, bardzo trudny” — powiedział wprost.
Patrząc na terminarz, poznaniacy mogą mieć powody do ostrożnego optymizmu. Frederiksen zaznaczył, że pierwsze pięć spotkań ligowej fazy to prawdopodobnie starcia z najtrudniejszymi przeciwnikami. Teraz przed Lechem rywale, z którymi punkty powinny być bardziej osiągalne. Trener wie jednak, że sam remis nie wystarczy. „Jeśli chcemy awansować do fazy pucharowej, musimy również wygrać nasze ostatnie spotkania” — podkreślił.