Lech Poznań rozbity przez Bayer Leverkusen w Lidze Europy
Do przerwy 0:3, na koniec 0:4. Identyczny scenariusz jak tydzień wcześniej z Crystal Palace powtórzył się przy Bułgarskiej, gdzie mistrzowie Polski nie potrafili nawiązać walki z niemieckim rywalem. Seria sześciu domowych zwycięstw Kolejorza dobiegła końca w najbardziej bolesny sposób.
Patrik Schick miał siedzieć na ławce rezerwowych i nie sprawiać Lechowi Poznań kłopotów. Tak się jednak nie stało. Czeski napastnik wszedł na boisko już w 17. minucie za kontuzjowanego Martina Terriera, a niecały kwadrans później rozpoczął demolkę przy Bułgarskiej. Lech przegrał z Bayerem Leverkusen 0:4, dokładnie tym samym wynikiem co tydzień wcześniej z Crystal Palace.
Trener Bayeru Carles Martinez dał poznańskim kibicom powód do optymizmu przed pierwszym gwizdkiem. Dokonał sześciu zmian w porównaniu z ostatnim ligowym meczem z Mainz (4:3), na ławce posadził między innymi Moussę Diaby'ego i właśnie Schicka. Półrezerwowy skład miał być szansą dla Kolejorza. Kontuzja Terriera szybko przekreśliła te nadzieje.
Schick nie potrzebował dużo czasu, żeby się odnaleźć. W 29. minucie pewnie wykorzystał rzut karny po zagraniu ręką Terry'ego Yegbe w polu karnym. Yegbe, który awaryjnie wszedł za kontuzjowanego Wojciecha Mońkę, po raz drugi z rzędu był bohaterem negatywnym meczu w Europie. Trzy minuty później Malik Tillman podwyższył na 2:0, a tuż przed przerwą Schick ponownie stanął na jedenastym metrze. Tym razem karnego sprokurował Mateusz Skrzypczak faulem na rywalu. Czeski snajper w obu przypadkach posłał piłkę w przeciwną stronę niż rzucił się Mateusz Lis.
Po zmianie stron Lech nie był w stanie odwrócić losów spotkania. Próby dryblingów Patrika Walemarka i Luisa Palmy nie przynosiły efektu. Trener Niels Frederiksen w 59. minucie zdjął z boiska Walemarka, Leo Bengtssona i Mikaela Ishaka, co wyglądało bardziej na oszczędzanie sił przed następnymi meczami niż próbę pogoni za wynikiem. Ishak przez cały mecz miał zaledwie jeden kontakt z piłką w polu karnym Bayeru.
Bayer kontrolował grę do końca. W 89. minucie Ibrahim Maza ustalił wynik na 0:4, budząc z letargu jedynie podróżujących kibiców z Niemiec.
Dla Lecha to już piąta porażka z rzędu w Lidze Europy, licząc również spotkania z 2020 roku. W tych pięciu meczach Kolejorz zdołał zdobyć zaledwie jedną bramkę. Seria sześciu kolejnych domowych zwycięstw, w których mistrzowie Polski strzelili łącznie 19 goli, zakończyła się w brutalny sposób. Szansę na pierwsze punkty w fazie ligowej Lech będzie miał w przyszłym tygodniu, gdy przy Bułgarskiej pojawi się Sunderland.
Lech Poznań - Bayer Leverkusen 0:4 (0:3)
0:1 Patrik Schick 29-karny
0:2 Malik Tillman 32
0:3 Patrik Schick 40-karny
0:4 Ibrahim Maza 89