Jagiellonia Białystok ograła Ararat-Armenia i odniosła historyczne zwycięstwo w Lidze Europy
Stadion przy Słonecznej zobaczył w czwartkowy wieczór coś, na co kibice Jagiellonii Białystok czekali od dawna. Zespół Adriana Siemieńca, mierzący się z ostatnimi słabymi wynikami w PKO Ekstraklasie, potrzebował przełomu. Dostał go w Lidze Europy, pokonując Ararat-Armenia Erewan 3:1 i odnosząc historyczne zwycięstwo.
Początki nie były łatwe. Ararat wyraźnie nie przyjechał do Białegostoku po lekcję pokory. Ormianie oddali dwa niecelne strzały, a trzeci okazał się zabójczy. W 11. minucie Zidane Banjaqui wykorzystał niezdecydowanie dwóch defensorów i bramkarza Sławomira Abramowicza, trafiając do siatki na 1:0. Reakcja gospodarzy przyszła błyskawicznie. Zaledwie 120 sekund później Kamil Jóźwiak, który w ekstraklasie nie grzeszy skutecznością, znalazł się w idealnym miejscu, dobijając własny strzał i doprowadzając do remisu.
Kontuzja Banjaquia w 17. minucie odebrała gościom ofensywny impet. Zmiennik Żirajr Szachojan nie zdołał wypełnić luki po liderze ataku. Jagiellonia przejęła kontrolę i w 38. minucie Rodrigo Conceicao wykończył akcję po podaniu Andersa Klynge, wygrywając sam na sam z Joao Bravimem.
Druga połowa zaczęła się od ostrzeżenia Jóźwiaka, który strzelił tuż nad poprzeczką. Chwilę potem, w 51. minucie, Ousmane Sow zamknął dyskusję. Po wysokim odbiorze piłkę podał mu Jesus Imaz, a Szwed eleganckim lobem przelobował bramkarza rywali, ustalając wynik na 3:1.
Przy dwubramkowej przewadze tempo meczu wyraźnie opadło. Jagiellonia nie musiała ryzykować, Ararat nie potrafił już zagrozić. Adrian Siemieniec skorzystał z okazji i wpuścił świeże nogi, dając minuty między innymi Erickowi Kozłowskiemu czy Dušanowi Stojinoviciowi.
Jagiellonia Białystok - Ararat-Armenia Erewan 3:1 (2:1)
0:1 Zidane Banjaqui 11
1:1 Kamil Jóźwiak 13
2:1 Rodrigo Conceicao 41
3:1 Ousmane Sow 51