Mbappé może zostać zawieszony nawet na pół roku, jeśli zerwie kontrakt z Realem Madryt
Spekulacje o odejściu Francuza z Santiago Bernabéu to jedno. Konsekwencje jednostronnego zerwania umowy to zupełnie inna historia, która może kosztować napastnika nie tylko fortunę, ale też miesięczną absencję na boisku.
Trzy lata do końca kontraktu, a we Francji już głośno mówi się o możliwym odejściu Kyliana Mbappé z Realu Madryt. Tyle że ewentualna próba jednostronnego zerwania umowy mogłaby napastnika drogo kosztować. I to dosłownie.
Jak informuje Mundo Deportivo, przepisy dotyczące transferów zawodników, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku, dają klubowi solidną podstawę do żądania pełnego odszkodowania za straty wynikające z naruszenia kontraktu. Wysokość rekompensaty byłaby kalkulowana na podstawie wartości usług piłkarza, utraconych opłat transferowych, kosztów znalezienia następcy oraz wszelkich innych poniesionych szkód. W przypadku jednego z najdroższych zawodników na świecie kwota mogłaby być astronomiczna.
Finanse to jednak tylko część problemu. Mbappé ma 27 lat, co oznacza, że wciąż znajduje się w trzyletnim okresie ochronnym przewidzianym przez regulamin FIFA. Gdyby Real zdecydował się złożyć skargę, Francuzowi groziłby zakaz gry w oficjalnych meczach przez cztery miesiące, ze skutkiem natychmiastowym od momentu doręczenia decyzji. W przypadku okoliczności obciążających kara wzrasta do sześciu miesięcy. Co istotne, okres zawieszenia nie biegnie w przerwie między sezonami, więc piłkarz straciłby wyłącznie czas rozgrywkowy.
Cały ten scenariusz dotyczy wyłącznie sytuacji, w której Mbappé jednostronnie złamałby kontrakt. Polubowne rozwiązanie umowy między stronami automatycznie eliminowałoby zarówno sankcje finansowe, jak i sportowe. Na razie odejście napastnika pozostaje w sferze spekulacji, ale ramy prawne jasno pokazują, dlaczego ewentualne rozstanie w złej atmosferze byłoby skomplikowane dla obu stron.