Éric García o porównaniach z Barceloną Guardioli: „Gramy inaczej”
Wychowanek La Masii, który jako siedmiolatek stawiał pierwsze kroki w Barça Escola, a potem odważył się wyjechać do Manchesteru, dziś jest kapitanem pierwszego zespołu. Z kadry Hiszpanii mówi o zaskakująco wysokim poziomie drużyny Flicka i tłumaczy, dlaczego zestawienia z erą Guardioli nie do końca pasują.
Éric García trafił do Barça Escola jako siedmiolatek. Tak bardzo wyróżniał się chęcią nauki, że rok później awansował do jednego z najmłodszych zespołów La Masii. Był kapitanem praktycznie w każdej kategorii wiekowej, grał u boku Takefusy Kubo, Ansu Fatiego czy Arnau Tenasa. W wieku 16 lat zdecydował się opuścić Barcelonę i przenieść do Manchesteru City, bo przekonał go projekt sportowy angielskiego klubu. Dziś, już z opaską kapitana pierwszego zespołu Barçy, mówi o drużynie Hansiego Flicka z entuzjazmem, którego sam się nie spodziewał.
Przy okazji zgrupowania reprezentacji Hiszpanii przed meczem Ligi Narodów z Anglią García przyznał, że poziom gry Barcelony zaskakuje nawet samych zawodników. „Są momenty w meczu, kiedy sami jesteśmy zdumieni, bo widzimy ten poziom na treningach” — powiedział. Natychmiast jednak dodał, że sezon dopiero się zaczął i droga jest jeszcze bardzo długa. „Jeśli utrzymamy tę regularność przez cały sezon, osiągniemy wielkie rzeczy”.
Nieodłącznym tematem w rozmowach o obecnej Barcelonie są porównania z legendarnym zespołem Pepa Guardioli. García nie ucieka od nich, ale stawia wyraźną granicę. „Mimo pewnych podobieństw gramy inaczej. Tamta drużyna miała całkowitą i absolutną kontrolę nad meczem” — tłumaczył. Zaznaczył, że ekipa Flicka również potrafi dominować w długich fragmentach, ale kluczowym elementem jej stylu jest pressing po stracie piłki, ciągłe duszenie rywala i bardzo wysoko ustawiona linia obrony.
To podejście wydaje się naturalne dla kogoś, kto wzorował się na trzech bardzo różnych obrońcach. W rozmowie z „AS” García wymieniał Javiera Mascherano, Carlesa Puyola i Gerarda Piqué jako zawodników, którzy ukształtowali jego grę. Puyol imponował mu charakterem i przywództwem, Mascherano agresywnością, a Piqué sposobem wyprowadzania piłki. Ta mieszanka wpływów tłumaczy, dlaczego García tak dobrze odnajduje się na różnych pozycjach: jako stoper, prawy obrońca czy defensywny pomocnik. Sam mówił w „El País”, że zmiana pozycji nie zawsze jest łatwa, ale zawsze woli być na boisku niż siedzieć na ławce.
Jego analityczne podejście do futbolu wykracza daleko poza własne mecze. García ogląda praktycznie każde spotkanie, do którego ma dostęp, bo pomaga mu to rozumieć taktykę i przewidywać oczekiwania trenera. Co więcej, analizuje pod kątem taktycznym również NBA i Euroligę.
Zapytany o powrót José Mourinho do La Ligi z Realem Madryt i nadchodzące El Clásico, García nie krył emocji. „Myślę, że mecz Barcelona–Real to największy mecz, jaki może być na świecie” — stwierdził, dodając, że choć był jeszcze bardzo młody w epoce Mourinho, te Clásicos zawsze oglądało się z wypiekami na twarzy.
Poza boiskiem García opisuje siebie jako spokojnego domownika. Ogląda futbol, gra z przyjaciółmi na PlayStation i trenuje. Niewiele więcej. Ale spokój znika, kiedy przegrywa. „Wkurza mnie to strasznie. Mam gorącą krew” — przyznał z uśmiechem.
Ciekawym szczegółem jest jego podejście do symboli. Gdy po odejściu Ronalda Araújo pojawiła się możliwość przejęcia legendarnego numeru 4, García odmówił, bo nie chciał odbierać tego numeru koledze. Opaskę kapitana przyjął natomiast z dumą, zwłaszcza że został wybrany w głosowaniu samych zawodników. Jego sposób przewodzenia? Dawanie przykładu własnym zachowaniem. Dokładnie tak, jak w czasach juniorskich, kiedy trener Álex Gómez mówił o nim, że potrafił zdobyć szacunek kolegów bez krzyku czy narzucania się.