Bright Ede coraz bliżej podstawowej jedenastki Deportivo La Coruña
Dziewiętnastoletni obrońca z Warszawy po raz pierwszy zagrał od pierwszej minuty na wyjeździe w La Liga i przekonał do siebie trenera Antonio Hidalgo. Po błędzie przeciwko Valencii mógł stracić szansę — zamiast tego wywalczył kolejne miejsce obok doświadczonego Josemy Giméneza.
W niedzielę na Anoeta Deportivo La Coruña przegrało z Realem Sociedad, lecz nie wszystko, co wydarzyło się tego wieczoru, było dla galicyjskiego klubu złą wiadomością. Bright Ede po raz pierwszy w tym sezonie wyszedł w podstawowym składzie na wyjeździe — i po raz kolejny pokazał, że tempo, w jakim dojrzewa, zaskakuje nawet jego otoczenie.
Dla dziewiętnastolatka z Warszawy mecz w San Sebastián był dopiero drugą z rzędu grą od pierwszej minuty w koszulce Deportivo. Wcześniej Antonio Hidalgo dawał mu szanse wyłącznie na Riazor, traktując domowy stadion jako bezpieczniejszą scenę do wdrażania młodego obrońcy sprowadzonego latem z Motoru Lublin. Awans do wyjściowej jedenastki na mecz z Betisem, a potem podróż do Kraju Basków — to wyraźny sygnał, że trener widzi w nim coś więcej niż rezerwowego na przyszłość.
Droga Ede do tego punktu nie była linearna. Po poważnym błędzie w spotkaniu z Valencią Polak trafił na ławkę i musiał czekać na kolejną okazję. Hidalgo zdecydował się go przywrócić tuż przed przerwą na mecze reprezentacji, a Ede odpowiedział dojrzałą grą przeciwko Betisowi. Wrócił z kadry U-21 i natychmiast potwierdził formę w Anoeta.
Trzy bramki stracone z Realem Sociedad mogą wyglądać źle na papierze, ale ani Ede, ani grający obok niego Giménez nie mieli przy nich wiele do powiedzenia. Statystyki indywidualne lewonożnego stopera mówią same za siebie: blisko 70 procent wygranych pojedynków w dotychczasowych występach ligowych i zaledwie jedno udane minięcie przez rywala. Do tego 55 celnych podań z 57 prób w meczu z baskijskim klubem — liczby, które potwierdzają, że 193-centymetrowy obrońca łączy fizyczność z czystością w rozegraniu.
Właśnie ta kombinacja — solidność w obronie i pewność przy wyprowadzaniu piłki lewą nogą — czyni go naturalnym uzupełnieniem Giméneza. Sam Hidalgo przyznał, że obecność doświadczonego urugwajskiego stopera może przyspieszyć rozwój młodych obrońców. „Proces młodych zawodników może przebiegać stopniowo, jak u Noubiego, albo bardzo się przyspieszyć i trafią od razu do składu” — mówił trener. Ede jest dziś najoczywistszym beneficjentem tej filozofii.
Zanim trafił do Hiszpanii, Polak przeszedł przez akademię Zagłębia Lubin i pierwszy zespół Motoru, gdzie w sezonie 2025/26 rozegrał jedenaście meczów w Ekstraklasie. Według doniesień medialnych interesowały się nim wówczas również kluby z Premier League, lecz Ede wybrał Deportivo i pięcioletni kontrakt do 2031 roku, stawiając na regularną grę. Po 411 minutach spędzonych na boisku w La Liga ten plan zaczyna się materializować.