Barcelona może oszczędzić Garcię i Raphinhę na mecz z Getafe. Livaković czeka na szansę
Hansi Flick stoi przed trudną decyzją kadrową przed sobotnim spotkaniem z Getafe. Powrót do zdrowia bramkarza Joana Garcii trwa dłużej niż zakładano, a Raphinha zmaga się z problemem w miejscu, które już dwukrotnie dawało mu się we znaki.
Joan Garcia i Raphinha trenowali w środę indywidualnie, oddzielnie od reszty zespołu. To sygnał, że Hansi Flick może nie włączyć żadnego z nich do kadry meczowej na sobotnie spotkanie z Getafe.
Garcia uszkodził prawe kolano 16 września, w końcówce meczu z Racingiem. Bramkarz wykonał wówczas niezręczny ruch, próbując dosięgnąć piłkę, która opuściła pole gry. Początkowo zakładano, że wróci do grupowych zajęć po około dwóch i pół tygodnia, ale w poniedziałek nadal pracował osobno. Powolna regeneracja skłoniła sztab szkoleniowy do ostrożnego podejścia. Ostateczna decyzja ma zapaść w piątek. Jeśli lekarze nie dadzą zielonego światła, w bramce stanie Dominik Livaković. Wojciech Szczęsny pozostaje za Chorwatem w klubowej hierarchii.
Sytuacja Raphinhi wygląda nieco inaczej. Brazylijczyk poradził sobie z obrzękiem w udzie i nie doznał faktycznego urazu, ale lokalizacja problemu budzi czujność w katalońskim klubie. W przeszłości Raphinha doznał dwóch kontuzji w dokładnie tej samej okolicy, dlatego ryzykowanie go w meczu z Getafe może nie mieć sensu.
Flick ma konkretny powód, by myśleć szerzej niż o jednym spotkaniu. Po weekendzie Barcelonę czeka wymagająca seria meczów, a przekształcenie drobnego problemu zdrowotnego w dłuższą absencję byłoby ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje trener. W przypadku Garcii decyzja wydaje się prosta: jeśli nie jest gotowy, nie zagra. Raphinha jest trudniejszym przypadkiem ze względu na swoją wagę dla drużyny, ale gęsty kalendarz przemawia za cierpliwością.