Wisła Płock lepsza od Radomiaka po słabym widowisku. Prsir bohaterem meczu
Niedzielny wieczór w Płocku przebiegał bez większych emocji – Wisła zwyciężyła skromnie 1:0 z Radomiakiem Radom po meczu, który kibicom raczej nie zapadnie w pamięć. Zadecydował gol Juricy Prsira w 15. minucie, wykorzystany po błędzie defensywy rywali. Radomiak był jednak kompletnie bezradny w ataku, Wiśle zaś nie spieszyło się do podwyższania prowadzenia.
Jeden gol przesądził o losach poniedziałkowego starcia w Płocku, gdzie Wisła wygrała z Radomiakiem Radom 1:0. Spotkanie zdecydowanie nie zachwyciło — tempo spacerowe, obie ekipy raczej grały na przeczekanie niż z pomysłem na grę. Jurica Prsir stał się bohaterem meczu już w 15. minucie, gdy po fatalnym ustawieniu obrońców Radomiaka i niefrasobliwości Steve’a Kingue, piłka wylądowała idealnie pod nogami pomocnika Wisły. Prsir nie kombinował i huknął pod poprzeczkę, nie dając szans Filipowi Majchrowiczowi.
Radomiak teoretycznie miał się odbić po trzech kolejnych porażkach, ale już od początku było widać, że nie potrafi się przełamać. Gospodarze, choć tuż wcześniej przegrali z Wieczystą aż 0:3, nie forsowali tempa i spokojnie rozbijali nieśmiałe ataki gości. Przewaga Wisły ograniczyła się do szczelnej defensywy, a goście, mimo starań, przez większość meczu byli wręcz niewidoczni pod bramką Rafała Leszczyńskiego.
Ciekawiej było jedynie w końcówce pierwszej połowy. Po szybkiej akcji Łukasza Sekulskiego i celnym dograniu Patryka Kuna piłka znalazła się nawet w siatce – ale arbiter momentalnie dopatrzył się faulu Sekulskiego, więc wynik się nie zmienił. Po przerwie Radomiak spróbował podkręcić tempo, chociaż długo nic z tego nie wynikało. Przewrotne zdarzenie miało miejsce w 70. minucie. Debiutujący na murawie Olaf Kobacki w pierwszym kontakcie z piłką oberwał solidnie od Conrado. Szybko zszedł na chwilę z boiska z obandażowaną głową, próbował wrócić, ale ostatecznie opuścił murawę niespełna kwadrans później.
Dopiero w 78. minucie Radomiak miał prawdziwą okazję do remisu — Rafał Wolski uderzał groźnie, lecz bramkarz Wisły uratował gospodarzy. Końcówka należała do Radomiaka, który parę razy mocniej przycisnął, ale wszystkie jego próby były zbyt chaotyczne. Najbliżej był Romario Baro, lecz także i tym razem Leszczyński wyszedł z tego obronną ręką. Wisła, choć nie stworzyła po przerwie żadnej klarownej sytuacji, dowiozła zwycięstwo do końca, a Radomiak skompletował czwartą z rzędu porażkę.
Wisła Płock – Radomiak Radom 1:0 (1:0)
1:0 Jurica Prsir 15