Michael Ameyaw ujawnia rasistowski zwyczaj kibiców Rakowa

Ameyaw o rasizmie wśród kiboli Rakowa: „Czarnoskórych zawodników się nie wyczytuje”

Michael Ameyaw
Domyślna grafika
Eryk
2 minuty czytania

Gdy stadion skandował nazwiska piłkarzy Rakowa Częstochowa przed meczem, część z nich była pomijana. Michael Ameyaw opowiedział o praktyce, której doświadczył na własnej skórze.

Michael Ameyaw, jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy Ekstraklasy, w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą na YouTubie opisał rasistowską praktykę, z jaką zetknął się w Rakowie Częstochowa. Podczas przedmeczowego rytuału, gdy cały stadion skanduje kolejno nazwiska zawodników, kibole celowo pomijali czarnoskórych piłkarzy.

„Wśród kiboli w Rakowie jest taki niechlubny zwyczaj, że czarnoskórych zawodników przed meczem się nie wyczytuje. Cały stadion poza nimi normalnie skanduje nazwiska” — mówił Ameyaw.

26-latek urodził się w Łodzi, wychował w Polsce, a jego ojciec pochodzi z Ghany. To najbardziej znany czarnoskóry polski piłkarz. W Rakowie występował w latach 2024–2026 i jak sam zaznaczył, milczenie trybun przy jego nazwisku nie było przypadkiem jednostkowym. Ten sam proceder dotyczył również innych czarnoskórych graczy częstochowskiego klubu.

Ameyaw nie chciał jednak generalizować. Opowiedział o sytuacji, która nieco złagodziła jego odbiór całego środowiska kibicowskiego Rakowa. Jeden z kiboli skontaktował się z jego narzeczoną i przesłał jej wiadomość ze słowami wsparcia.

„Napisał jej SMS-a, żebym się nie przejmował, że to jest jedynie grupka ludzi na «młynie», która jest do mnie sceptycznie nastawiona ze względu na kolor skóry. Dlatego nie wyczytują mojego nazwiska” — relacjonował piłkarz.

Ta historia pokazuje, że nawet w polskim klubie z ambicjami i rosnącą marką wciąż funkcjonują mechanizmy wykluczenia oparte na kolorze skóry. Ameyaw mówił o tym spokojnie, rzeczowo, bez emocjonalnego naddatku. Tyle że sam fakt, iż piłkarz musi się dowiadywać przez SMS do narzeczonej, dlaczego trybuna milczy przy jego nazwisku, mówi wystarczająco dużo.

Źródło: Tomasz Ćwiąkała

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie